środa, 9 września 2015

"Zmiana" Rozdział 2

Hej, hej. 

Co tam u Was ludzie? Jak w szkole? U mnie już pierwsze testy i kartkówki. Mam dosyć nauki. Prawie codziennie korki i do tego zajęcia taneczne... trudno mi znaleźć wolny czas na napisanie posta, więc mam nadzieje, że wybaczycie moja nieobecność. :( <3

Miłego czytania! <3


Od rana siedziałam jak na szpilkach. Dzisiaj przyjeżdżają rodzice,  zamierzają zostać na dłużej, a może na stałe? Akurat teraz zachciało im się grać idealnych rodziców?  Wtedy gdy wszytko zaczęło się układać razem z babcią i szkołą. Czasami gdy byli, odwozili mnie do domu swoim sportowym samochodem…, lub jakimkolwiek innym, którym przyjechali.
- Córciu, spokojnie. Zachowuj się naturalnie.  - Babcia wcale mnie nie uspokoiła.        Dzwonek do drzwi zadzwonił. Długi dźwięk został mi w uszach.
Wielkie, drewniane drzwi otworzyły się. 
- Good morning mama! - krzyknęła matka.
- Dzień dobry matko. - Zza pleców kobiety wyszedł ojciec.
Ukłonił się nisko.
- Witajcie moje drogie dzieciaczki. Jak tam podróż?  Zmęczeni?  Chcecie coś zjeść? Wypić? - Babcia nawijała strasznie szybko,  chciała zatuszować to jak bardzo się denerwowała. Nie udawało się jej.           
Wszystkie pary oczy zostały skierowane na mnie.
- My sweet! Co u ciebie? - Matka zaczęła iść w moją stronę. Rozłożyła ręce tak jakby chciała mnie uściskać.      
Denerwowało mnie to, że wrócili tak jakby nic się nie stało.  Jakby jeden raz w życiu byli na wyjeździe i wrócili po kilku dniach. Ale nie, oni wrócili po kilku latach. Frustracja rosła. 
- Przepraszam?  Znamy się? - Wściekła, odwróciłam się na pięcie i poszłam do swojego pokoju. Byłam bardzo zadowolona z tego zagrania. Niech sobie nie myśli, że uściskam ja na powitanie. Może i zachowywałam się jak siedmioletnie dziecko, ale nie daruję im tego, że tak mnie (i babcię) traktują.           
Usłyszałam kroki na korytarzu. Pierwszy raz od kilku lat modliłam się by nie weszli do mojego pokoju. W drzwiach pojawiła się babcia…
- Kochanie… - zaczęła mówić babcia.
- Nie…, nie będę się zachowywać grzecznie, jak ich ukochana dziewczynka.
- Nie będę cię o to prosić, bo rozumiem twoje uczucia, ale ich tez staram zrozumieć… - Przerwała na chwilę i usiadła na krześle z westchnieniem. – Bądź dla nich łagodniejsza i zachowuj się troszkę lepiej. Bo to co przed chwilą odstawiłaś na dole było godne sześciolatka.         
 Gdy babcia wyszła, napisałam do Alex „Pani "Mów mi mama" wróciła. Idziemy gdzieś?”.   
Chwile zastanawiałam się nad wysłaniem. Kilka razy zmieniałam pierwsze słowa, na "Matka", "Jędza". Ale ostatecznie wyszło "Mów mi mama".   
Wysłane.      
Nawet nie zauważyłam gdy wcisnęłam przycisk.       
Po kilku minutach wpatrywania się w telefon, miałam dość.         
Wstałam i podeszłam do biurka.            
Wtedy odezwał się mój Samsung. Rzuciłam książkę, którą akurat trzymałam w ręce i podbiegłam do łóżka. Przeczytałam wiadomość na głos "Jasne. Chodźmy na Oaze. Jest strasznie gorąco. Bec też przyjdzie, akurat wybieramy kostiumy. ;-)"     
Wpisałam dwie literki na telefonie, które utworzyły  "OK." i zaczęłam grzebać w szafie szukając stroju. Telefon wybrzęczał dwie wiadomości. 
Pierwsza wiadomość była od Alex „Kochamy Cię! xoxo
”. Cała moja złość na rodzinę uleciała w sekundę.      
Druga wiadomość była od nieznanego numeru „Odczep się od Matta! Ash”, całe moje ciało oblał zimny dreszcz. Bałam się pójść w poniedziałek do szkoły. Może zostanę w domu... do końca życia?            
Wyszłam z pokoju, cichaczem prześlizgnęłam się obok pokoju rodziców,  mój był na samym końcu korytarza. 
- Czemu się tak zachowuje?  - Usłyszałam oburzony szept ojca. Postanowiłam trochę posłuchać. 
- Musimy jej powiedzieć. - Mama mówiła zapłakanym tonem. - Musi wiedzieć,  zresztą mama też.  I'm tired Jack.    
Już nawet nie używali polskich imion. 
- I know, ale musimy ją trochę udobruchać.   
Jak udobruchać? Co oni chcą mi powiedzieć? 
- Nie byliśmy przy niej. Nie widzieliśmy jak zaczyna czytać,  nie widzieliśmy jej pierwszego chłopaka, nie pomogliśmy jej ze złamanym sercem, nie byłam z nią na żadnych babskich zakupach, nie rozmawiałeś z nią o chłopakach. Nie byliśmy z nią kiedy dostała swoją pierwszą jedynkę i szóstkę. Opuściliśmy ją, bo...
- My sweet, spokojnie. Jestem z tobą. Wyjaśnimy wszytko Lence, jest mądrą dziewczynką. Zrozumie. - Tata pocieszał mamę,  nigdy ich takich nie widziałam. 
- A jeśli nie?  A jeśli nam nie wybaczy tego co zrobiliśmy? - A co oni zrobili?  Wiem. Zostawili dziecko... samo.
- Zrobiliśmy to dla niej, żeby miała bezproblemowe dzieciństwo.
- Ale czy to jest dobre to co zrobiliśmy? - Nie. Powiedziałam sobie w duchu.
- Musimy w to wierzyć. Musimy zaufać sobie, zaufać naszym wyborom i zaufać Lence.        I Adelii…
O czym oni rozmawiali?   
Kim była Adela?      
W tym samym momencie dostałam wiadomość „Będziemy za 5 minut, czekaj na nas.” Uznałam, że to koniec z podsłuchiwaniem.
- On tu przyjedzie. Znajdzie nas i ją. Wie, że Adela to nie Lena. - Matka zmieniła temat, albo kontynuowała ten.
- My będziemy przygotowani. Nie pozwolę mu zabrać Leny… - odparł tata chłodno.             
To były ostatnie słowa jakie usłyszałam…
Przeszłam, przez schody i poszłam do pokoju babci. Powiedziałam, że jadę nad jezioro z dziewczynami.  Zgodziła się.  Na wszytko się zgadzała, chyba że serio było to niebezpieczne.         
Byłam już przy drzwiach, gdy odezwał się chłodny głos mamy.
- A ty dokąd moja panno? - zapytała się mama, która nagle stała koło mnie. - Zapytałaś się czy możesz wyjść? 
Po jej płaczu i podkrążonymi oczami nie było śladu. Wróciła stara Królowa Śniegu.
- Tak.
- Kogo? - Zaczekała chwilę. - Jack?       
Tata pokręcił głową. 
- Babci. - Teraz czas na kolejny cios. - O ile wiem, to ona jest moją prawną opiekunką, bo wy mnie porzuciliście.           
Odwróciłam się i wyszłam.  Zza drzwi usłyszałam jeszcze ciche jęki mamy i taty.
- John... wytrzymam. 
- Nie... wróci.  … nie wie, że… wróciliśmy.      
Momentalnie robi mi się smutno. Cała się trzęsę, mam ochotę zawrócić i przeprosić rodziców.            
Ujrzałam podjeżdżający samochód. Był to Mustang. Rodzice dali go Bec na ostatnie urodziny. 
- Lena! Jedziemy! - Obie zawołały w tym samym momencie.
- Co? A tak.  

Podbiegłam do nich.Usiadłam z tyłu, otworzyłam okno. Jechałyśmy do Oazy. Było to jezioro, na które mają tylko wstęp bogacze. Byłyśmy z Beccą, więc mogłyśmy spokojnie wejść. Jej rodzina jest porządnie nadziana. Jej tata jest burmistrzem miasta… ma dostęp do wszystkiego.




Papa kochani!! <3

9 komentarzy:

  1. Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne oczekuję z niecierpliwością na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz, bardzo mi się podoba ;)
    -> http://fridayp.blogspot.com/ <-
    zapraszam, dobrej nocy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Suuper, nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu, zawsze jakas mila odskocznia od lekcji i pracy domowej :)

    Wpadnij do mnie mój blog. Klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba <3 dziękuję <3

      Usuń
  5. Cóż mogę rzec? No na pewno coś po naszemu xD
    Mam nadzieję że niedługo nowy rozdział. Nie przejmuj się tak szkolą. Nie chcę cię straszyć, ani nic takiego, ale gimnazjum to jest pryszcz. Uwierz że jestem aktualnie w 1 TUF (technikum usług fryzjerskich) i przez dwa tygodnie nauczyłam się więcej niż przez miesiąc w starej szkole. Ale do rzeczy zwanej opo.
    Bardzo podoba mi się pomysł i jestem ciekawa jak rozwiniesz temat Ash(Alfonsa) i jej piesków(dziwek) xD Lena jest bardzo podobna do mnie. Zwłaszcza podejscie do okazywania emocji i pamiętnika.
    Więcej nie piszę... No bo nie xD
    Życzę weny i pozdrawiam ;*
    ~Shiru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Dla mnie to nie jest pryszcz..., ale dzięki za słowa pocieszenia xD
      Mnie Lena również przypomina xD

      Usuń
  6. Hej!
    Wybacz, że sięgam od razu do opowiadania, a nie ostatniego postu. Wynika to głównie z tego, że jestem ogromną fanką opowiadań pisanych przez początkujących twórców.
    Może zbyt mało jeszcze napisałaś tych rozdziałów bym mogła wydać szczerą opinię, więc dodaję do obserwacji czekając na więcej.
    Trzymam kciuki za olimpiadę z języka polskiego, o której wspominałaś w poście.
    Pozdrawiam serdecznie!
    http://city-of-lost-soul.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze i obserwacje. To wszystko bardzo motywuje do daleszego działania. :)
Anonimowe hejty bedą usuwane.