piątek, 31 lipca 2015

Zdobycze miesiąca - Lipiec

Cześć!

Na początku chce powiedzieć, że jutro jadę na obóz taneczny ;) i mam przegotowane parę postów na ten okres i spróbuję je wstawić, ale jak ostatnio próbowałam coś wstawić to się nie udało, więc z góry PRZEPRASZAM!!

To zacznijmy!
1. Książki które zdobyłam:
- "Origin" Jennifer L. Armentrout

Niestety w tym miesiącu mało zdobyłam, bo mam tyle książek, że nie daje rady ich czytać.



2. Książki przeczytane:
- "Mara Dyer- Tajemnica" Miechelle Hodkin
- "Mara Dyer- Przemiana" Miechelle Hodkin
- "Czerwień Rubinu" Kirsten Gier x2
- "Błękit Szafiru" Kirsten Gier x2
- "Zieleń Szmaragdu" Kirsten Gier x2
- "Origin" Jennifer L. Armentrout
- "Black Ice" Becca Fitzpatrik 1/2
-"Girl Online" Zoe Sugg

No cóż duużo czytałam w tym miesiącu.




3. Książki, które zamierzam przeczytać w sierpniu
- "Black Ice" Becca Fitzpatrik
- "Sekret Julii Teheref Mafii
- "Dar Julii" Teheref Mafii





POZDRAWIAM! :*


niedziela, 26 lipca 2015

Wyniki Konkursu! #2


Cześć!

A ja nadal na obozie, wracam dopiero 6 sierpnia, a wy co robicie?
Jeśli chcecie byc ze mną na bieżąco zapraszam na instagrama! Kliknij ->>>>_booktime_

Oto wyniki konkursu z "Girl Online" Zoe Sugg. 




Podjęłam właśnie decyzję, kto wygrywa owy  konkurs, było aż 9 fanatycznych zgłoszeń..., ale wygrać może tylko jeden.

A nim jest! tu tum tum tum tum tum tum....Melody Sweetaśna.  Zrobiła naprawdę śliczne i pomysłowe zdjęcie. Gdy je zobaczyłam wprost zachwyciłam się! Do tego były to 2 zdjęcia! Po prostu zachwyciłam się.


GRATULACJE KOCHANA! <3
Oby więcej takich sukcesów, a Girl Online zaraz do ciebie przybędzie. Podaj mi proszę na maila ADRES przesyłki.

Mel zrobiła zdjęcie z różnymi osobami, do tego drugie zdjęcie z mostkiem. Były serio zajebiste i genialne i aż brak mi słów.








Innych, którzy brali udział w konkursie również gratuluję, następnym razem się uda. Spróbujcie swoich sił w ROZDANIU! (kliknij tu)


Za nami już miesiąc wakacji, ale głowa do góry jeszcze jest SIERPIEŃ! Można spać do 13:00, a później do końca dnia siedzieć w piżamie. DON'T WORRY! :) To nie jest mój dzień od razu mówię (ja wstaje o 7 i oglądam seriale ;))



POZDRAWIAM! :*

sobota, 25 lipca 2015

Rozdział 9 "Dangerous Dancer"

Hej, hej!

W poniedziałek wyjeżdżam na obóz mam dość sporo naszykowanych postów i mam nadzieję, że uda mi się je wstawić. Jeśli chcecie być na bieżąco ze mną zapraszam na instagrama! Kliknij tu ->>>>>_booktime_

Miłego czytania!

  Razem z Ksavierem wróciliśmy do stoliczków, trzymając się za ręce.  Wszyscy zdziwieni (oprócz Miri i Gerarda). SZLAG! Teraz jej ciastko muszę kupić. Stella i spółka zabijały mnie wzrokiem  ( a były takie pewne, że to on ją zaprosi), a inni albo zazdrośni, albo kompletnie to olewali, bo całowali się ze swoimi parami ( co z tego, że poznali się zaledwie kilka godzin temu). 
  Ukradkiem spojrzałam na Simona, jego wzrok wyrażał... nicość, był pusty jak pustak. Wstał. Podszedł do Sindy, która stała w koncie i czekała, aż któryś z panów się na nią pokusi. Tym panem był Simon, podszedł do niej z gitarą (kiedy on ją wziął?!). Sindy była drobna, niska, chuda, blond włosa. Wyglądała jak wróżka bez skrzydeł. Cała oblałam się potem, rosła mi gula w gardle. Czy ja byłam zazdrosna?  Zaczął śpiewać, nie byle jaką piosenkę. Zaśpiewał moją piosnkę. Tą, którą grał mi śpiewał na Nocnym Graniu. Teraz to byłam bardzo zazdrosna. Jak zwykle jego głos był głęboki,  a ta piosenka była jak opowieść, która muskała moje serce. Tylko tym razem nie muskała mojego tylko tej małej zdradliwej wróżki. Ona jak w skowronkach bujała się w rytm i nuciła sobie pod nosem. Gdy skończył, pocałował ją w policzek,  a Sindy oczywiście zgodziła pójść się z nim na bal. Wszyscy się na nich patrzyli, dziewczyny wzdychały. Co i raz słyszałam "Czemu ty tak nie zrobiłeś?". A ja zadawałam sobie pytanie "Czemu on tak zrobił?"
- Właśnie nie chciałem tego tak robić.  - szepnął mi Ksavier.
  Serce przestało mi łomotać ze złości, ale sekundkę później zaczęło dwa razy mocniej uderzać z powodu Ksaviera.
- I dobrze. - odparłam próbując ukryć całą moją zazdrość, która nadal gdzieś tam kuła mnie w serce. 
  By o tym nie myśleć wtuliłam się bardziej w Ksaviera.
  Sim spojrzał na mnie,  a zaraz przyszła mi wiadomość "To mogłaś być ty.".  Miałam wrażenie, że zrobiłam się czerwona, ale ze złości.
- WSZYSCY!  UWAGA! - zaczęła klaskać Arelia.  - Nasz uroczysty obiad się skończył,  a już za tydzień odbędzie się bal. Mam nadzieję, że te pary pozostaną na dłużej. - uśmiechnęła się - Do balu Bariera zostanie usunięta. Lekcje etykiety będą trwały do wtorku, odbędą się one od ósmej do jedenastej. Później dziewczęta i panowie będą uczuć się kroków walca. Przez kolejne 3 dni będziemy spotykać się razem i je ćwiczyć. Będziemy musiały wybrać pary rozpoczynające bal, jak i w trakcie balu KRÓLOWĄ I KRÓLA! - wszyscy zaczęli wiwatować, gdy Dyrektorka skończyła mówić.
- Mam nadzieje, że zostaniesz moja królową.  - szepnął mi Ksavier, poczułam motyle w brzuchu jak i to, że się rumienię. Złość powoli ustawała gdy byłam w jego objęciach. Były bardzo uspokajające w nich czułam się bezpiecznie ja w żadnym innym miejscu.
  Wszyscy wstali i zaczęli klaskać, a Ksavier ucałował mnie w policzek.
  Chciałam uciec,  ale w ostatniej chwili Ksavier chwycił mnie za rękę i obrócił, że teraz staliśmy twarzą w twarz. Musiał się schylić, bo był o dwie głowy ode mnie wyższy. Mój wzrok powędrował na podłogę. Przez sekundkę kątem oka spojrzałam na chłopaka, ale i tak moje oczy zostały wbite zaraz w podłogę.  Nie chciałam, żeby zobaczył mnie w takich stanie.
- Nie chowaj się.  Wyglądasz pięknie.  - powiedział i ucałował w czoło. 
  Jak ja pragnęłam ucałować jego piękne, głębokie usta, a on drażnił się ze mną i całował to w policzek to w czoło. Czy byłam jednak dla niego za brzydka?
- Dziękuję. - zdziwiłam się, że w ogóle coś powiedziałam.
  Ksavier odprowadził mnie pod drzwi do mojego pokoju. Na szczęście nie miał pojęcia, że się zaraz przebiorę i polecę wszystko opowiedzieć Miri. Czekałam również różnych opowieści od niej.
- Mogę z tobą trochę zostać? - zapytał się
- I tak nie przyjmiesz słowa "NIE" prawda?
  Co mogłam zrobić?  I tak by został, a porozmawiać z Miri mogę jutro. Bardziej pragnęłam ułożyć się koło niego na łóżku.
- Dokładnie.
  Powiedział i wparował do środka, na szczęście Sonhee wszystko wysprzątała. Chwała jej za to. Będę musiała jej podziękować.
  Ksavier usiadł na moim łóżku  i wskazał, żebym się do niego przysiadła. Nawet nie musiałam się nad tym zastanawiać, od razu do niego podeszłam.
- Jesteś strasznie ciepły. - powiedziałam wtulając się w niego.
- Dziękuję.
  Przytulona w Ksaviera, wdychając jego zapach (pachniał lawendą),  nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Przy nim traciłam poczucie czasu.
  Rano obudziłam się w piżamie pod kołdrą,  obok Ksaviera. Przerażona otworzyłam oczy ze zdziwienia.
- Jak? Co? Czemu? - zapytałam się,  zaczynając się śmiać.
- Zanim zapytasz.  Zawołałem Miri, by pomogła ci się przebrać.
- Dziękuję.
- Za często sobie dziękujemy.
  Zaczęłam się śmiać.
- Ale jak?
- Strasznie się do mnie przytuliłaś przylepo - klepnął mnie w głowę. A ja odruchowo się jej chwyciłam.  - Nie miałem jak wyjść spod twoich objęć, więc położyłem się  zadzwoniłem do Miri by cię przebrała. Ale nawet wtedy nie chciałaś mnie puścić. Miri zaczęła cię nawet łaskotać, a ty tylko mruczałaś jak kotek. Nawet nie otworzyłaś oczu.
  Zrobiłam się czerwona jak burak.
- Żartujesz?  - zapytałam speszona.
- Nie. Byłaś taka słodka i urocza.
- Przestań.
  Uderzyłam go w ramię i roześmiałam się głośno.
- Mówiłem ci już, że masz bardzo ładny uśmiech?
- Tak.
- A idź zabójczyni romantyczności.
  Znowu zaczęłam się śmiać.
  Po chwili Ksavier wrócił do swojego pokoju by się przebrać i umyć, ale za pół godziny już czekał pod moimi drzwiami.  Czysty i pachnący lawendą. Uwielbiałam ten zapach, jego wody kolońskiej. O ile nie pachniał tak naturalnie. Po nim można było się wszystkiego spodziewać.

  Gdy wchodziliśmy do sali, czułam na sobie wzrok wszystkich.  Szczególnie Stelli i tych tamtych. Miałam wrażenie jakby mi wypalały dziurę w plecach. Nagle gdy na nie popatrzyłam wokół nich pokazała się tak jakby fioletowa obwódka. Zamknęłam oczy, a jak je otworzyłam to jej już nie było. Albo to mi się przewidziało, albo to jakichś efekt uboczny spędzania czasu z Ksavierem. Nie ważne co to było,  musiałam porozmawiać z Arelią. Usiadłam przy stoliku, przy nich akurat byli Gerard i Miri.  Strasznie się miziali. Coś mi mówiło, że ze sobą chodzą.
- Chcę moje ciasto. - powiedziałam nagle.
- Kupię ci jak będziemy kupowały suknie na bal. - powiedziała bez wahania Miri.
  Od mojego przyjścia nie zaszczyciła mnie chociażby jednym spojrzeniem. Wpatrywała się w Gerarda jak w obrazek.
- Jakie ciasto?  - zapytali z zaciekawieniem Gerard i Ksavier.
- Nie ważne.  - dopiero teraz na mnie spojrzała.
  Roześmiałam się.
- Karolina.  - odwróciłam się gwałtownie.
  Była to Arelia, z nadzwyczaj poważną miną.
- Tak?
- Podobno chciałaś ze mną rozmawiać.
  Coś mi się nie zgadzało w jej zachowaniu. Była w stosunku do mnie zimna, jak Królowa Śniegu. Trochę się bałam rozmawiać w tej chwili, ale pewnie nie bedzie więcej takiej okazji.
- A tak... tylko, że na osobności. Poproszę. - usmiechnęłam się łagodnie.
  Arelia skinęła głową i poszłyśmy dalej.
Szłyśmy w zupełnej ciszy. Coraz bardziej chciałam uciec, ale na to również się nie odważyłam. W końcu usiadłyśmy na ławce w ogrodzie. Pachniało pięknie. Niemal zapomniałam po co tu przyszłam.
- O czym chciałaś porozmawiać?
  Dyrektorka mówiła beznamiętnym tonem, jakby chciała się mnie pozbyć.
- Chciałam się zapytać jakie ja mam moce. Po co wogóle tu jestem. Dziś rano przy śniadaniu widziałam dziwną fioletową obwódkę wokół Stelli. - spojrzałam się po raz pierwszy na Arelię, wokół niej pojawiła się dziwna, biała poświata, tak samo jak u Stelli. - Teraz wokół ciebie również jest. Powiedz mi co jest ze mną nie tak?
  Jej oczy się rozszerzyły ze zdziwienia.
  Nie rozumiałam o co chodzi. Przetarłam oczy, gdy znowu na nią spojrzałam poświata zniknęła.
  Nagle Arelia pociągnęła mnie za rękę, ściskała ją zbyt mocno, na pewno zostaną ślady. 
  Szłyśmy przez piętnaście minut przez ogrody.  Nie wyglądały na takie duże. Pozory jednak mylą. Doszłyśmy do jakiejś starej szopy. Pamiętam jak Miri i Evangeline kiedyś mi mówiły "Pod żadnym pozorem nie wchodź do starego budynku na końcu ogrodów. Arelia surowo zabrania tam się nawet zbliżać"
- Co my tu robimy? - zapytałam zaniepokojona.
  Arelia mnie zignorowała, zrobiła kilka dziwnych ruchów rękoma a drzwi sie otworzyły.
- Myślałam, że jest tu wstęp wzbroniony.
- Bo jest. - odpowiedziała krótko.
- Arelia,  możesz mi to wszytko wytłumaczyć?
  Dyrektorka westchnęła.
- Masz moc, która umarła dawno temu wraz z założycielką tej Akademi, Florencją Lifer. Twoja moc ma nazwę Lif. Jest zupełnie inna niż wszystkie. Nie znam się dokładnie, ale potrafisz kontrolować ludzi, widzisz ich aurę, umiesz czytać w myśli. Nie ma konkretnej granicy twoich mocy, gdybyś zechciała dałabyś radę nauczyć się każdej mocy jakiej zechcesz.  Lif nie ma granic, jest najpotężniejszą umiejętnością na świecie. - otworzyła drzwi szopy i weszła,  a ja nadal stałam jak wryta. - Masz tu wszytko zgromadzone przez Florencję notatki o tej umiejętności. Tu znajdziesz odpowiedzi na każde pytanie, które ciebie męczy.
  Arelia zostawiła mnie ze stosem książek, segregatorów i wolno walających się kartek po podłodze.  Na wszystkich były fałdy kurzu, widać, że nikt nie zaglądał tu od setek lat.




Pozdrawiam! :** Mam nadzieję, że rozdział się spodobał. ;)

środa, 22 lipca 2015

KONKURS (rozdanie) #3

Cześć wszystkim! :)

Piękny jest dziś dzień prawda? A dla mnie jest jeszcze ładniejszy, bo jest już was 150!
Kolejna okrągła liczba. JESTEM ZACHWYCONA! =*-*= i dziękuję wszystkim, którzy czytają moje posty. ;***

Postanowiłam zorganizować rozdanie z wydawnictwem INSIGINIS. 
Dzisiaj przyszły dwie książki "Alfiego Deyesa", jeśli jeszcze nie wiecie jaki to tytuł to jest to.... *chwila napięcia* "Książka bez sensu" 
 {APPLAUSE} kliknij tu :)


Co trzeba zrobić:
- napisać w komentarzu "Zgłaszam się"
- zaobserwować bloga
- podać maila
- wstawić baner na swojego bloga ( w przypadku gdy go nie posiadasz, to nie jest ten warunek konieczny)
- wstawić post na IG* lub Facebooka** [dodatkowy los]

*można wstawić na instagrama (ale wtedy trzeba, dodatkowo napisać w poście #rozdaniebooktime i oznaczyć mnie w poście _booktime_ [to jest moja nazwa IG KLIKNIJ TU])

** można wstawić na Facebooka (np. na stronę, grupę) trzeba w poście napisać #rozdaniebooktime

Przykład zgłoszenia:

- Zgłaszam się!
- Obserwuje jako....
- Mój mail...

- Wstawiłam banner tu..... [link] 
- Instagram tak/nie
- Facebook tak/nie



PROSZĘ ZAPOZNAĆ SIĘ DOKŁADNIE Z REGULAMINEM!

Regulamin:
1. Organizatorką konkursu jestem ja, Julia z bloga book-timesjt.blogspot.com/.
2. Konkurs odbywa się na zasadzie losowania.
3. Wygrać można "Książka bez sensu" Alfiego Deyesa.
4. Sponsorem nagród jest wydawnictwo INSIGINIS.
5. Wylosowane zostaną 2 osoby.
6. Zgłoszenia wysyłacie w komentarzu pod tym postem.
7. Aby wziąć udział w losowaniu musisz obserwować mojego bloga i udostępnić baner (jeśli nie macie bloga, możecie baner udostępnić gdziekolwiek, np. na facebooku, google+, lub innym portalu, na którym posiadacie konto, dodatkowy los można otrzymać po wstawieniu baneru na instagrama).
8. Zgłaszać się mogą tylko osoby posiadające adres korespondencyjny na terenie Polski.
9. Zgłoszenia przyjmuję do 12.08.15 do godziny 00:00. Późniejsze zgłoszenia nie biorą udziału w rozdaniu.
10. Rozdanie trwa od 22.0715 - 12.08.15
10. Wyniki zostaną opublikowane na blogu w przeciągu 7 dni po zakończeniu losowania.
11. Zwycięzca zostanie także poinformowany o wygranej drogą mailową.
12. Zwycięzca ma 7 dni na wysłanie mi adresu, inaczej losowanie będzie powtórzone.




POZDRAWIAM! :**

wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział 8 "Dangerous Dancer"

Heeej!


A ja piszę do was znowu od mojej babci. Mam  nadzieję, że ten rozdział również wam się spodoba. 

Miłego czytania!:**

  Razem z Evangeline, Sonhee i Miri zaczęłyśmy się przygotowywać. Miri czesała i malowała mnie przez cztery godziny, a ja ją zaledwie w dwie. Spora różnica. Lecz jej makijaż był znacznie lepszy. Nałożyła podkład i puder. Kredką do oczu podkreśliła delikatnie oczy, na dole i górze zrobiła kreski. Cieniami lekko pociemniał mi powieki. Tuszem optycznie powiększyła mi oczy.  Usta pomalowała czerwoną szminką i i obrysowała tefo samego koloru je kredką. Było przepięknie.
  Ubrałam się w moją niebieska sukienkę i oczywiście moje ukochane czarne conversy. A Miri turkusowo - białą kloszowaną do kolan sukienkę. W rogu przyszyła sobie niebieski kwiat. O ile się nie mylę była to niezapominajka. Jej znak rozpoznawczy. KWIATY!  Wyglądała pięknie, razem z jej rudymi włosami do bioder. Eva założyła czarną obcisłą miniówkę.
  O czternastej czterdzieści do mojego pokoju zapukał Jongdae i Sonhee. Jak zwykle prezentowali się fantastycznie. Koreańczyk ubrany w garnitur z niedbale zawiązanym krawatem, a jego przyjaciółka w sukienkę do kolan w kolorze żółtym.
  Jongdae wszedł z uśmiechem na twarzy. Patrzył się tylko na Evangeline, otworzył usta ze zdziwienia. Najwyraźniej wyglądała cudnie. Ale była to prawda.
- Woah. Wyglądasz pięknie. - powiedział Jongdae do Evy. - Wy też.
- Dzięki. - odparłyśmy chórem.
Zrobiło mi się bardzo miło,bo osobiście uważałam, że wyglądam źle. No dobra, kłamię. Pierwszy raz w życiu wyglądałam pięknie.
  Wszyscy razem poszliśmy do Wielkiej Sali, gdzie Arelia kazała nam się spotkać. Wszyscy uważali, że tu będziemy jeść, ale  nie było, żadnych stołów.  Przez całą drogę rozmawiałam z Sonhee. Nie mogłam się na nią napatrzeć. Mała i delikatna Koreanka, miała prostą grzywkę (idealnie prostą i ułożoną) czarne włosy do połowy pleców (oczywiście też proste). Próbowałam ją zrozumieć, ale czasami było trudno. Nie wiedziała co to na przykład "mikrofalówka", "koturny", "grzegrzółka".  Pytałam się jak jest w Korei. Czy też są takie idiotyczne obiadki i bale. A ona próbowała się dowiedzieć jakie są zwyczaje u nas.  Obie się śmiałyśmy, bo prawie siebie nie rozumiałyśmy.
  Oczywiście przyszłyśmy ostatnie. Ale o dziwo Dyrektorka tego nie zauważyła. Rozmawiała z kimś przez telefon. Była tak zajęta tym, że kompletnie nie zwróciła uwagi na to, że niedaleko nas dwoje chłopaków się bije.
  Podszedł do nas Ksavier i przytulił mnie po przyjacielsku.  Tak jakbym nim była.  Nie rozumiałam tego jego zachowania. Na początku jest chamski,  później miły, a teraz to wogole nie wiem co to było.
  Wydawało mi się, że na kogoś czekamy... i rzeczywiście tak było. Nigdy nie pomyślałabym, że tą osobą jest Simon. Po Nocnym Graniu kilka razy do mnie dzwonił i pisał, ale nie odbierałam. Co niby miałam mu powiedzieć? Coś w stylu "Przepraszam, że cie olałam, ale mama mnie wywozi do jakiejś Akademii.  Najprawdopodobniej się już nigdy nie spotkamy." Bardzo chciałam się z nim widzieć tamtego dnia,  ale wtedy akurat wyjeżdżałam do Akademii Silver. Ucieszyłam się jak go zobaczyłam,  bo będzie wreszcie ktoś normalny z kim pogadam. Chwila. Szlag! Skoro on tu był to on równie posiadał jakąś moc.
  Arelia wreszcie się odezwała,gdyż skończyła gadać przez telefon.  Gdy spojrzała na nas, cała furia z jej oczu zniknęła.
- Przywitajmy dwóch nowych uczniów. Przyjaciółkę Jongdae, Sonhee i Simona.
- Cześć!  - powiedziała Sonhee. - Zaopiekujcie się mną dobrze. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy!
  Zaśmiałam się dumnie.
  Całą salę wypełniły dzikie okrzyki facetów.  Zachowywali się jak zwierzęta,  które zauważyły nową sarenkę.
- Ćwiczyła to z cztery godziny. - szepnął do nas Jongdae.
  Byłam coraz bardziej z niej dumna, że się tak starała. Powiedziała to bez żadnych błędów.
- Siema. - powiedział Simon. - Co...?  - zaczął, ale wtedy spojrzał się na mnie i uśmiechnął się chytrze. - Co tam ludzie? - krzyknął.
  Salę wypełniły okrzyki i piski dziewczyn coś w stylu "Ulala".
- Dobierzcie się w ośmioosobowe grupy grupy. Na obiad pojedziemy limuzynami. - powiedziała Arelia
  Zaczęliśmy wiwatować.
  Podszedł do nas.
  Zmroziło mnie.
  Czego on tu szukał?
  Wtedy sobie uświadomiłam, że Ksavier nadal mnie obejmuje w tali. Jakbyśmy byli razem. Co on teraz sobie o mnie pomyślał.
  Moje myśli się kotłowały. Straciłam ochotę pójścia na ten głupi obiad.
- Mogę się do was przyłączyć? - gdy do nas mówił, patrzył się na mnie.
  Nie spuszczał ze mnie wzroku. Patrzył się tak jakby oczekiwał ode mnie odpowiedzi. Popatrzyłam się na innych. Miałam nadzieję, że mnie wspomogą. Myliłam się. Oni też chcieli bym zdecydowała. Dlaczego ja?
- T... tak. I tak jest nas siedem.
- Super! To jedziemy.  - krzyknęła Miri wyraźnie podekscytowana.
  Limuzyna była dość długa i czarna. Najpierw weszli poklei Jongdae, Eva, Sonhee, Miri, Gerard, Ja, Ksavier i Simon. Lub Simon, a później Ksavier.  Przy wejściu się przepychali, ale skończyło się tak, że siedziałam skulona w objęciach Ksaviera (znowu). Czy on nie może przestać mnie obmacywać? Od początku nic nie powiedział, tylko mnie przytulał. Nie rozumiem tego człowieka.  Ale co tu robi Simon. Najwyraźniej udaje, że mnie nie zna. Ale dlaczego? Muszę z nim porozmawiać. Nie mogę przy wszystkich. Nagle Simon do mnie mrugnął,  a mięśnie Ksaviera się napięły. I coraz mocniej mnie ścisnął. Wydałam z siebie dziwny jęk, coś w stylu "Auu". Od razu poluźnił uścisk.
- Wyglądasz bardzo ładnie.  - w końcu Wielki Książę Sarkazmu coś powiedział.
- Mhm.
- Uwierz mi. Kare? - uniósł śmiesznie brwi.
  Zaśmiałam się.
- Było by lepiej gdybyś mi nie psuł fryzury.
- Oj przestań. Po prostu przyznaj, że lubisz gdy cię przytulam. - jego druga ręką zaczęła wędrować w kierunku mojej głowy. Chyba chciał mnie pogłaskać. Nie ma tak łatwo. Ale w porę ją zatrzymałam i powiedziałam.
- Nie. - odpowiedziałam.
- Skąd jesteś?  - zapytała się Miri, by rozładować atmosferę.
- Może zapytaj się swojej dziewczyny. - odpowiedział patrząc na tą przylepę obok mnie.
- Kare? - Ksavier popatrzył się na mnie.
- Na mnie patrzysz? - spytałam oburzona- Nie jestem twoją dziewczyna. Masz...- dałam mu komórkę. - ...zadzwoń do Stelli. Jest w limuzynie za nami, czeka aż ją zaprosisz. Na pewno się zgodzi.
  Reszta samochodu się cicho zaśmiała.
- Urocza jesteś.  Ale byłabyś zazdrosna.
- W twoich snach.
- Oj w moim snach to się ciągle pojawiasz.
  Zadławiłam się, a moje poliki oblały się rumieńcem po raz kolejny.
- Woaaaah. - krzyknęła reszta limuzyny... oprócz Simona.
Moja twarz już nie mogła być więcej czerwona niż teraz.
- Na takie coś idziesz?  Płytka jesteś. - powiedział Simon.
- O co ci chodzi Sim?
- Sim? - powiedzieli wszyscy zdziwieni, a najbardziej słychać było Ksaviera.
  Jego uścisk się wzmocnił.
- Znacie się? - zapytała się Miri,jako jedyna.
- Tak.
- Nie.
  Powiedzieliśmy razem. Spiorunowałam go wzrokiem.
- Mniej więcej.  - sprecyzowałam.
- Kocie? Mam nadzieję, że to nie twój chłopak. - powiedział Ksavier wyraźnie rozbawiony tą sytuacją.
- Słucham? Kocie? - zaskoczyło mnie to. - Nie spotykamy się.
- Bo mnie olałaś.
- Nie olałam.
- Olałaś.
  Czułam się jak dziecko, które kłóci się o to czy zabrałam łopatkę czy nie.
- Mama mi kazała wyjechać.
- To dlatego się nie odzywałaś?
- A co miałabym ci powiedzieć?
- Cokolwiek! - krzyknął.
  Miałam już dość tej dyskusji.
  Zignorowałam go.
  Akurat dojechaliśmy. 
  Na początku, gdy weszliśmy do sali, usiedliśmy przy stołach. Ksavier trzymał się ciągle przy mnie, pomagał rozróżnić widelczyki i łyżeczki. Byłam mu naprawdę wdzięczna. Na przystawkę jedliśmy sałatkę grecką, na obiad sushi. Było pyszne.
  Później usiedliśmy przy małych stoliczkach i piliśmy tradycyjną japońską zieloną herbatę. To był czas na zapraszanie siebie nawzajem na bal. Oczywiście Ksavier siedział przy mnie nic nie mówiąc.  Od razu Stella przyleciała do niego i "Heeeej, Ksavieeeeeer. Pójdź ze mną na baaaaal. Pożałujesz jak ze mna nie pójdziesz.  Dostałam właśnie taką baaaaardzo seksowną czerwoną sukienkę. *mrugnięcie okiem*". Wyginała się przy tym niemiłosiernie, tak samo jak na ćwiczeniach.  Skąd ja to mogłam wiedzieć?  Ksavier ją zignorował to poleciała do drugiego i było to samo tylko zmieniła imiona, było "Simooooooon". Simon był mniej atrakcyjny, niż Ksavier. Ale jednak nadal był przystojny. Też ją zignorował. Megan i Cziri stały z tyłu i przyglądały się całemu przedstawieniu. Podśmiewały się ze Stelli. W jednym momencie zrobiło mi się jej żal. Chciało mi sie śmiać. Od razu uczucie przeszło gdy ktoś nagle wylał  mi coś na sukienkę. Okazało się, że była to tylko woda,  wylana przez Simona.
- Idioto! Ale z ciebie dziecko!
  Cała zażenowana wstałam i pobiegłam do łazienki.  Zaczęłam wycierać sukienkę. Teraz to już na pewno Ksavier mnie nie zaprosi na bal. Jestem chodzącym nieszczęściem.
- Wszystko w porządku?  - zapytał się Ksavier.
- Tak. - odparłam. 
- Naprawdę?
- Tak.
- Kare? Serio?
- Nie! Jest fatalnie. Mam mokrą sukienkę,  wyglądam jakbym się zsikałam. Przyjechał chłopak, którego olałam, bo jechałam do tej Akademii. Jestem mokra i mam zniszczoną sukienkę. Wszyscy zachwycają się Sonhee. Ona jest wspaniała, ale gdy ja doszłam do tej szkoły to wszyscy byli na nie. I chcieli bym stąd spadała. Nawet ty! A ty... - miałam wrażenie, że zaczęłam krzyczeć.
- Ja? - przerwał mi.
- Myślałam,... Miri również,... że mnie zaprosisz na ten debilny bal. A ty nic nie robisz od 4 godzin siedzenia na tym głupim obiedzie.
- Naprawdę myślałaś, że nie chce ciebie zaprosić? 
  Nic nie powiedziałam, bo bałam się, że się zająknę. Wyszedł ze mnie tylko cichy pomruk.
- Nie chciałem tego robić tu... - zamilkł -...przy wszystkich.  Chciałem do ciebie przyjść i ci to powiedzieć w cztery oczy. -
Ksavier zaczął się do mnie przybliżać. A ja oddalać. Nie chciałam stać tak blisko niego w tym momencie.  Niestety ściana mi nie pozwoliła. - A jak zobaczyłem jak Simon się na ciebie patrzy, po prostu ledwo nad sobą panowałem.
  Ten wywód odebrał mi zdolność mówienia.
- Nic nie powiesz?  - zapytał się
- Nie... nie wiem co. - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Jesteś wspaniała.  Od razu się tobą zainteresowałem. Nie leciałaś do mnie jak mucha do miodu. Od samego początku miałaś mnie w dupie.
Tak bardzo chciałam mu powiedzieć jak bardzo się mylił. Moje nogi zrobiły się jak z waty, to był zły pomysł, by mi to mówił.
- Dobra.  - westchnął.  - Kare, czy chciałabyś mi towarzyszyć podczas balu?
Nie odpowiedziałam.
- Jestem aż tak bardzo niesamowity, że straciłaś zdolność mówienia?  Więc?
- Chyba tak.
  Przybliżył się jeszcze bardziej i pocałował w policzek, delikatnie go muskając,  bym mogła poczuć jego leciutki zarost.
- Tak.
- Nieszczególnie wyobrażałem zapraszać cie na bal w damskiej łazience.
  Zaśmiałam się.
- Chyba jestem jednak super.
  Jego ego mnie porażało, ale też zachwycało.
  Oboje zaśmialiśmy się.
- Masz piękny uśmiech. - powiedział, a ja się zarumieniłam.
  Wracając trzymaliśmy się za ręce. Gdy doszliśmy do naszego stoliczka, wzięłam mój kubek z herbatą i wylałam ją na głowę Simona. Wszyscy zaczęli się śmiać. Usiadłam razem z Ksavierem na kanapie. Miri rzuciła mi znaczące spojrzenie.  Mówiło ono "Wszytko mi opowiesz. Jak wrócimy. Jasne?" Pokiwałam energicznie głową.
- Kocie? Wszystko w porządku?
- Tak. Jak w  najlepszym. - uśmiechnęłam się i wtuliłam w pierś Ksaviera.
  Przez następne dwie godziny spotkania rozmawialiśmy. A ja marzyłam tylko o tym by wszytko opowiedzieć i kupić Miri ciasto.



POZDRAWIAM!!!

poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 7 "Dangerous Dancer"

Hej!

Nad ostatnimi rozdziałami się naprawdę napracowałam, więc mam nadzieję, że się wam spodoba.

Jak zauważyliście zmieniam czcionkę, uważam, że w takiej się łatwiej czyta.

Miłego czytania! :***


  Przez ostatnie trzy dni miałyśmy lekcje etykiety. Jak zachowywać się przy stole. Ręce mi normalnie odpadały. Już myliły mi się sztućce. Mały widelczyk do tego, a łyżeczka do tamtego. Jakby nie można ustawić podstawowych sztućców, ale nie bo musi być przystawka i deser. Po co?
  Na dni do rozpoczęcia balu zlikwidowali Barierę, jak i zajęcia się nie odbywały. Cały czas zajmowało nam uczenie się dygania jak i jedzenia. Nie którzy to umieli,  nie którzy się doszkalali, a nie którzy byli ciotami w tej dziedzinie... jak ja. Marzyłam tylko o końcu dnia i położeniu się spać. Po balu muszę porozmawiać z Arelią o moich umiejętnościach.  Pierwszego dnia miałam jeszcze siłę po tych wszystkich widelczykach i łyżeczkach, to ona nie mogła. Bo po co? Tylko chciałam się spytać co się ze mną dzieje. Ale to mniej ważne niż kolor obrusów.
  Kilka razy, jak akurat nie próbowałam podnieść idealnie filiżanki, widziałam jak jakieś plastiki  podchodzą do naszego Księcia i o coś pytają. Podejrzewam, że było to coś w stylu "Heeeej, Ksavieeeeeer. Pójdź ze mną na baaaaal. Pożałujesz jak ze mną nie pójdziesz.  Dostałam właśnie taką baaaaardzo seksowną czerwoną sukienkę *mrugnięcie oczami*." Wyginały się przy tym niemiłosiernie. Wypinały przy tym pupę, a zaraz piersi. Litości! Brzmiało to jak piski myszy, które chcą sera. Cały ten makijaż i chemia uderza im do mózgu. Rozumiem pomalować rzęsy, ale robić się na Lalkę Barbie? Proszę was...
  Obudziło mnie pukanie do drzwi. Do pokoju wpadła zachwycona Miri z uśmiechem na twarzy.
- Uroczysty obiad ma się zacząć o piętnastej. Za godzinę, czyli o dziesiątej mamy razem z Arelią jechać po sukienki, na makijaż,  do fryzjera. I na to co tam będziemy chciały. Podobno szkoła nam to wszystko funduje. Super nie? Kupię sobie najdroższą i najładniejszą sukienkę świata. Wiesz, że  razem z Gerardem na bal ubieramy się w tym samym kolorze. On oczywiście będzie miał czarny garnitur z dodatkiem takiego koloru co zapomniałam nazwy. Ale wiesz o co mi chodzi.  Już nie mogę się doczekać.  A ty co tak leżysz?  Chodź!  Bo się spóźnimy.- nawijała tak szybko, że ledwo nadążałam.
- Piłaś może Tigera?- zapytałam się.
- Nie. A co?
- Nic, nic.
  Miri jest ode mnie o rok starsza, ale zachowuje się jakby była o rok młodsza.  A nawet nie wiem czy o nie o dwa. Jest wyższa ode mnie, podejrzewam, że ma coś około metr siedemdziesiąt pięć. Rude włosy do bioder, ubierała się zawsze w kwieciste sukienki. Luźno i zwiewnie, za to jej siostra Evangeline ubierała się w koszule i czarne/białe spodnie. Nie licząc mundurków, w jego skład wchodziły: botki na lekkim obcasie, spódniczka do kolan (i tak każda sobie skracała do połowy uda oprócz Amelli Windler, ona zawsze uczyła się idealnie. Wszytko umiała, nosiła okulary i miała mnóstwo pieców.  Na pierwszy rzut oka była brzydka, ale gdy zdejmie okulary i rozpuści dwa rude warkocze wyglądała jak Anioł), biała koszula, kamizelka, sweter (do stroju zimowego).
- Musimy się super ubrać. Ciebie na pewno zaprosi Ksavier,  a mnie Gregor. - zapiszczała szybko.
- Nie sądzę by...
- Daj spokój.  Obie wiemy, że na ciebie leci.
- Bez przesady.
- Daj spokój. Wiem to i tyle i się nie sprzeczaj. - Miri upierała się nadal przy swoim.
Zrobiłam ruch rękami, jakbym zamykała usta kłódką.
- Dobra, dobra. To może zakład. Gdyby Ksavier mnie zaprosił to...
- Kupisz mi ciasto - przerwała mi. - Uwielbiam ciasta!
-  A gdyby mnie nie zaprosił to ty mi kupisz ciastko. Umowa stoi?
- Stoi. - podałam jej rękę.
  Zaśmiałyśmy się.
  Gdy wybiła dziesiąta poszłyśmy się spotkać z dyrektorką, oczywiście Evangeline stała z nią i o czymś dyskutowały. Normalka. Pewnie jak by tu zmusić innych uczniów do nauki.
- Hej. -powiedziałyśmy równocześnie z Miri.
- Idziemy?  - powiedziałam już sama.
- Tak. Przyszłyście ostatnie. - burknęła Arelia.
  Czasami zachowywała się jak nastolatka,  a czasami jak Królowa śniegu.
- Przepraszam. - ukłoniłyśmy się.
- Dziewczęta. Autokary przyjechały.- krzyknęła Arelia.
- Kare! Usiądź ze mną! - poprosiła Miri.
- Ma na imię Karolina.  - uświadomiła ją Eva.
- Evcia! Daj spokój.
- Mhm. - powiedziała Eva i usiadła przed nami.
- Lubi jak tak mówię. - powiedziała Miri.
- Wcale nie. - odburknęła Eva
  Zaśmiałam się.
  Gdy dotarłyśmy na miejsce, Miri i Eva przyciągnęły mnie i poszłyśmy razem coś kupić. Zaprowadziły mnie to ich ulubionego sklepu. O ile dobrze widziałam to nazwał się "Michella chik". Stella, Megan, Cziri, czyli grupa plastików (tak, tych, które podrywały Ksaviera), tak zwana Wielka Trójca,  były już w sklepie.  Stella przymierzała czerwoną miniówkę. Skąd ja to mogłam wiedzieć. 
- A dla kogo się tak stroisz? - zapytała Miri, podtrzymując śmiech.
- A jak myślisz? - Trójca zachichotała. - Oczywiście, że dla Ksaviera. Zaprosił mnie na bal. - uśmiechnęła się triumfalnie.
- C...co? - zadławiłam się stojąc z tyłu.  
  Popatrzyłam się najpierw na Miri ona zareagowała tak samo, później na Eve ona nas nawet nie słuchała. Zirytowało mnie to jeszcze bardziej.  Popatrzyłam się na Trójce, miały na twarzy uśmiech zwycięstwa, jak i wyższości. Ale miałam ochotę jej przywalić. 
  Zza okna usłyszałyśmy wiwaty chłopaków. Ich uśmiech się pogłębił. Ja bym się zapadła pod ziemię.
- Chodźcie. - powiedziała Megan.
- O czyli wychodzicie? - powiedziała Evangeline, która nagle się ożywiłam - Chodźcie wybierzemy coś sobie. - powiedziała do nas.
  Wybrałam skromną niebieską sukienkę.  Dziewczyny pochwaliły mój wybór,  ale  nalegały bym założyła szpilki. Jednak udało mi się je od tego odwieść, wyszło na moje i zakładam moje czarne conversy.
- Ale to nie wypada. - mówiła Eva
- Nie włożycie na mnie szpilek.
- Dobra. - powiedziała Miri - Ale za to na bal je założysz. Umowa?
- Jasne.
  Później poszłyśmy do kawiarni, bo siostry powiedziały, że mają aż za dużo kosmetyków i chętnie mnie wymalują.
- Eva? - zapytałam się.  - Co tak wyglądasz przez okno?
- Czeka na swojego chłopaka.
- Masz chłopaka?  - zadławiłam się sokiem pomarańczowym, pysznym sokiem. Tak na marginesie.
- Tak. - odpowiedziała Miri, bo Eva nie słyszała tego co mówimy. Kompletnie nas olewała. - Jest Koreańczykiem. Nie dawno wrócił do domu, chciał odwiedzić swoich rodziców. Ma na imię Jongdae [czyt. Jongdae].
  Nagle do kawiarni wszedł przystojny, wysoki... Koreańczyk. Tak główkuje... to chyba on.
- To Jongdae. - powiedziała Miri, wyraźnie zachwycona. WIEDZIAŁAM! - Znamy się od pięciu lat. A przyjaciółmi od czterech. Na początku siebie nie znosiliśmy. Był zarozumiały i trzymał się z plastikami. Ale odkąd poznał moją siostrę zmienił się nie do poznania.
- Eva! - jego głos był głęboki i niski. Bardzo ładny.  
  Momentalnie porównałam go do Ksaviera. SZLAK! Niestety po tym porównaniu nie był już tak przystojny jak na początku.
- Jongdae! Tęskniłam. - powiedziała Eva.
- Ja też. - odpowiedział.
- Chodź przedstawię cie. - Eva podeszła do stolika. - To jest nowo przeniesiona uczennica, Karolina. 
- Kare. - poprawiłam ją. - Miło mi.
  Zaśmiał się.
- Mi również. Masz coś na twarzy. - powiedział do mnie wskazując policzek.-   Ja też wam chce przedstawić, moja przyjaciółkę z dzieciństwa z Korei. To ona. Wejdź! - zawołał.
- Hwan-yeong. (cześć)
- Powiedziała "cześć" - wytłumaczył nam Jongdae.
- Uczy się dopiero angielskiego. Ma na imię Sonhee.[czyt. Sonhi]
- Milo mi. - powiedziała nieznajoma. Nie umiała wymawiać "ł" to było w pewnym sensie słodkie.
- Nam też.  - odpowiedziałyśmy zgodnie we dwie.
- Olaen sigan boji anh-assda. (Dawno się nie widziałyśmy)- powiedziała Eva do nowej.
- Tęskniłam. - spróbowała powiedzieć Sonhee. Znowu to "ł".
- Ja też. - odpowiedziała Eva
- Nie wiedziałam, że umiesz koreański.  - zagadałam.
- Tylko trochę.
- Pójdę nas zarejestrować u Arelii. Do zobaczenia. -  powiedział Jongdae i ucałował Evangeline.


To już koniec.  Mam szczerą nadzieje, że podoba wam się ten rozdział.
A w następnym ktoś powróci, więc mam nadzieję, że następny również się spodoba.
Dziękuję, że ze mną jesteście!

Przypominam o konkursie!!! (KLIK)



POZDRAWIAM! :***


czwartek, 9 lipca 2015

LBA - Liebster Blog Award

HEJ!


Moje kolejne nominowanie do LBA bardzo się cieszę. To niby 3 raz na co odpowiadam, ale od ostatniego takiego posta otrzymałam jeszcze 2 nominacje i postanowiłam, że warto tym razem na nie odpowiedzieć. Pytania otrzymałam od Izy z bloga [BLOG IZY-KLIK!]


Pytania:

1.Gdybyś musiała wybrać jedną książkę, którą czytałabyś do końca życia, jaka by to była?

Nie umiem wybrać. Każdą kocham.

2.Wolny czas wolisz spędzać przed filmami/serialami czy przed komputerem?

Czytanie. xD
Ale jeśli miałabym wybrać to chyba koreańskie seriale=dramy.

3.Książka z dzieciństwa do której masz sentyment ?

"Dzieci z Bulerbyn"

4.Twój ulubiony letni napój ?

PIJ HERBATĘ Ogórkowo-pomarańczowy z żelkami winogronowymi i tapioką.

5.Twoja ulubiona lektura szkolna ?

NIE MAM!

6.Ostatnio najczęściej słuchana piosenka ?

Tyger Jk "Reset"

7.Którego bohatera książkowego chciałabyś mieć za swojego przyjaciela i dlaczego ?

OJ żaden nie mógł by być moim przyjacielem, za bardzo ich kocham! WSZYSTKICH!

8.Wolisz oglądać nowe filmy, czy wracać do swoich ulubionych ?

To i to. Lubie nowe filmy, bo to nowe doświadczenie, ale jednak do moich ulubionych mam sentyment, jak np "Harry Potter"

9.Zabawne wspomnienie z dzieciństwa ?

Oj było ich za dużo!

10.Ulubiony cytat ?

"Chcę być ptakiem móc odlecieć" ~`Teheref Mafi "Dotyk Juli"

11.Rzecz której nie znosisz ?

FAŁSZYWYCH LUDZI.



A TU PYTANIA DLA NOMINOWANCYH
1. Lubisz czytać?
2. Jaką postacią z książki byś chciał/a być? I dlaczego?
3. Miałaś jakieś przypały w swoim życiu?  Jak tak to opowiedz jakiś.  :D
4. Twój ulubiony serial?
5. Jaką osobę chciałabyś/chciałbyś wskrzesić?
6. Co byś zmienił/a w swoim życiu?
7. Twój ulubiony zespół?
8. Jakieś rady dla nowych blogerów?
9. Jakie 3 słowa ciebie określają?
10. Daj swój top 3 blogów i napisz dlaczego je lubisz.
11. Książka vs. Film?

Nie nominuję nikogo! Ten kto trafi na mojego bloga, ten może wziąć w tym udział! Te pytania są do wszystkich!


Pozdrawiam! :**



KONKURS #2

Cześć!

Jeśli czytaliście ostatniego posta (klik) to wiecie, że zamierzam zrobić już 2 KONKURS.

POWODZENIA!

WARUNKI:
- Wyślij zdjęcie książki, którą własnie teraz czytasz! Z okazji tego, że są wakacje, to na pewno coś czytacie! Możecie zrobić z nią co chcecie (oczywiście wszystko byle jej nie zniszczyć xD)
- Zdjęcie wyślijcie zdjęcie na: julia.tyszka@gmail.com lub nna mojego FB (Julia Tyszka)- Wstaw ten banner na pasek boczny na swoim blogu ( warunek dla blogerów)
- Podanie maila bym mogła się z tobą skontaktować :)
- Zaobserwuj mnie. ( konkurs dla czytelników bloga )
- Zaobserwuj IG _booktime_ KLIK

Przykład zgłoszenia:
- Obserwuje jako....
- Obserwuje IG jako....
- Mój mail...
- Wstawiłam banner tu..... [link]





PROSZĘ ZAPOZNAĆ SIĘ Z REGULAMINEM!

Regulamin:
1. Organizatorką konkursu jestem ja, Julia z bloga book-timesjt.blogspot.com/
2. O wyniku konkursu decyduje organizatorka konkursu.
3. Wygrać można książkę Zoe Sugg "Girl Online" [recenzja-klik]

4. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo INSIGINIS. <3
5. Zgłoszenia wysyłacie w komentarzu pod tym postem.
6. Zgłaszać się mogą tylko osoby mieszkające w Polsce.
7. Konkurs trwa od 09.07-26.07.

8. Wyniki zostaną opublikowane na blogu w przeciągu tygodnia od zakończenia konkursu
9. Zwycięzca zostanie także poinformowany o wygranej drogą mailową.
10. Zwycięzca ma 7 dni (od ogłoszenia wyników) na przysłanie adresu wysyłki.




A OTO NAGRODA!





poniedziałek, 6 lipca 2015

Recenzja "Girl Online" Zoe Sugg

Hej, hej tu znowu ja. :)


Właśnie przed chwilą skończyłam czytać "Girl Online " postanowiłam od razu napisać dla was recenzje. ;)


TYTUŁ : "Girl Online" 

AUTOR:  Zoe Sugg 
WYDAWNICTWO : Insignis 
LICZBA STRON: 365


Moja pierwsza reakcja na okładkę:
"Serio? To pewnie będzie tępa opowieść o tępych nastolatkach, a jakaś dziewczyna bardzie na tym swoim blogu  opowiadać o tępym świecie, w którym żyje, ale to nie zmienia faktu, że ona też jest po prostu tępa.  Oczywiście pozna tępego, przystojnego, z sześciopakiem chłopaka, który będzie tak idealny, że aż się w nim zakocha!"*

*specjalnie nadużyłam słowa "tępy" xD

Ale byłam pozytywnie zaskoczona! Nie było TĘPEJ nastolatki i chłopaka Z SZEŚCIOPAKIEM, ale za to byli tępi przyjaciele,  oprócz Wiki (jeśli to przeczytałeś to wiesz o co chodzi ;) )

Jedyne co mnie zrażało to imiona!
1. NOAH - imię jak imię, ale jestem w trakcie czytania Mary Dyer, gdzie również jest Noah (oczywiście też jest idealny), parę miesięcy temu czytałam również Przeznaczonych gdzie również to imię mnie nawiedziło.  XD
2. PENNY - niby nie takie złe, ale jednak skrót "Pen" mnie razi
3. MEGAN - uwielbiam to imię! ;_; Najbardziej w tej książce rozwaliło mnie przezwisko "Mega-bicz" po prostu jak to przeczytałam to po prostu zaczęłam się strasznie śmiać. A tak na marginesie również z tym imieniem natknęłam się w Marze Dyer. XD





Historia nie była głupia,  ale dało się ją przewidzieć.  Nie które jednak momenty mnie  zaskoczyły,  jak i zaciekawiły. Nie było to nudne,  nie było szał, ale to książka IDEALNA na wakacje. ;)

Książka napisana lekko i zwiewnie (?), bardzo przyjemnie się czytało. 





Ale to nie znaczy, ze jest napisanie tępo (xD), wiele się z niej nauczyłam i pod każdym aspektem osobowości Penny się z nią utożsamiam.


bohaterowie: 6/10
fabuła: 6/10
rozwój akcji: 8/10


OGÓLNA OCENA: 7/10

[opis]
Pod nickiem Girl Online Penny dzieli się na blogu najskrytszymi myślami o przyjaźni, chłopcach, szkolnych dramatach, swojej szalonej rodzince i atakach paniki, które skutecznie komplikują jej życie.

Kiedy sprawy osobiste Penny przybierają naprawdę zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku. Tam Penny poznaje Noah – przystojnego gitarzystę. Zaczyna się w nim zakochiwać, co szczegółowo opisuje na swoim blogu.

Ale Noah też ma pewien sekret. Sekret, który może doprowadzić do ujawnienia tożsamości Girl Online i bezpowrotnie zniszczyć największą przyjaźń Penny.



[cytaty]

"Kiedy przy kimś płaczesz, kiedy pokazujesz mu to, co boli cię najbardziej, to znaczy, że naprawdę mu ufasz."

"Świat jest już wystarczająco smutny. Nie pogarszajcie sytuacji."

"Myślisz, że światem online rządzi fałsz, ale jest w nim też prawda."

"Ale potem przyszło mi do głowy, że może przyjaźnie przypominają czasem ubrania. Kiedy przestaje nam być w nich wygodnie, to nie znaczy, że coś źle zrobiliśmy. Mogliśmy po prostu z nich wyrosnąć."

"Tym razem kiedy, mnie całuje, czuję się, jakbym wróciła do domu."

"Właściwie wdycham za każdym razem, kiedy patrzę w lustro. To taki odruch. Spojrzenie w lustro - westchnienie. Spojrzenie w lustro - westchnienie."



CO MYŚLICIE O TYM BY ZROBIĆ Z TA KSIĄŻKĄ KONKURS? Piszcie w komentarzach co o tym myślicie... :)


A gdzie ona weszła? xD

Wśród kwiatów prezentuje się bardzo ładnie...
.... tu również xD








POZDRAWIAM :**