wtorek, 30 czerwca 2015

Rozdział 6 "Dangerous Dancer"

Hej!

Od dzisiaj wznawiam pisanie rozdziałów! Mam nadzieję, że się wam spodobają. Jutro będzie ZDOBYCZE MIESIĄCA - CZERWIEC.
Mam nadzieję, że spodobają wam się te "nowe" rozdziały, tak jak poprzednie.


Miłego czytania!:*

  Razem z Miri podeszłyśmy do Bariery. Jak zwykle przy wejściu stali ochroniarze. Gdy chciałam się odwrócić i zapytać czemu oni tam zawsze stoją, to jej tam nie było, Zauważyłam, że chwilę temu rozłożyła dwóch mięśniaków na łopatki. W porównaniu do niej, oni byli 3 razy wyżsi i szersi. Podziwiałam ją... Szybko wślizgnęłyśmy się do środka,  a nagle wszystkie oczy chłopaków zostały skierowane na nas. Jak zwykle.
  Podziwiałam roślinność tam. Kwiaty ozdabiały Barierę, a dalej obok jakichś budynków była szklarnia. Zastanawiałam się czy u nas też jest. 
  Zobaczyłam Ksaviera, pomachałam do niego.  On oczywiście dumny podniósł głowę do góry, prychnął i odszedł. Nawet przy takim chamskim olaniu mnie, wyglądał seksownie. Wybiłam tą myśl od razu z głowy. Szybko podbiegłam do niego i zaczęłam dopytywać się o Pawła i Gregora... niestety moje starania poszły na marne. Nie kojarzył w ogóle tych imion. Ciekawe, skoro jest przewodniczącym. Kolejna myśl mi wpadła do głowy... chciał się mnie pozbyć. Kiedy niepostrzeżenie Ksavier się ode mnie uwolnił, pogrążona w rozmyślaniu zostałam kopnięta w udo przez Miri. Biorąc pod uwagę, że przed sekundą skopała dwóch ogromnych mięśniaków,... to bolało. Zgięłam się w pół.
- Ej zobacz to on. - szepnęła mi do ucha. - Co zrobić? 
  Na pewno chciał się mnie pozbyć.
- Podejdź do niego. - zaproponowałam
- Co? Nie! Nie ma nawet takiej opcji.
- Gregor! - zawołałam głosem Miri ( przynajmniej trochę podobnym) tak by z dalekiej odległości mnie usłyszał!  Gdy tylko to zrobiłam odwróciłam się i podniosłam rękę Miri do góry.  Gdy ukradkiem na niego spojrzałam,  jego twarz złagodniała, a przez chwilę wręcz się uśmiechnęła.
- Dziękuję.  - powiedziała Miri i dała mi kopa w tyłek swoją łydką.

  To bolało jeszcze bardziej.
- Później masz mi wszytko odpowiedzieć. - powiedziałam
- Mhm.

  Patrzyłam na nich jak sobie spacerują, zdziwiłam się, że jeszcze Arelia nie przybiegła i nas nie zabrała. Przecież tak bardzo nie chce żebyśmy tu przebywały. Co ją łączy z tym miejscem? Coś mi tu nie pasowało. Gorzej będzie jak dwa Goryle się obudzą i zawiadomią o tym Arelie. Chciałam podbiec do Miri i jej powiedzieć, żebyśmy stąd spadały, ale coś mnie powstrzymało, a raczej nie COŚ tylko KTOŚ.
- Zostaw ich. - powiedział donośny, męski głos. Tylko jedna znana mi osoba ma taki głos... Ksavier.
- Puść mnie. - odpowiedziałam stanowczym głosem.
- Co z tobą?  Najpierw się do mnie przy miziasz, a teraz jesteś taka oziębła. - mówił nadal trzymając mnie za rękę, ściskając coraz bardziej.
- Puść mnie. - zaczęłam się wyrywać.  

  Denerwował mnie fakt, że byłam bezbronna i nie miałam jak się przed nim bronić. Zamiast mnie puścić, Ksavier jeszcze bardziej pogłębił swój uścisk, aż ręką zaczęła mnie boleć. Nagle zaczął iść w stronę akademika, a ja razem z nim, bo do tej pory mnie nie puścił.  Nie mogłam za nim nadążyć. Szedł tak jakby przed czymś uciekał. Tylko po co ja z nim byłam?
- Puść mnie. - powiedziałam stanowczym tonem.
- Tylko te słowa są w twoim słowniku?
- Nie. - zaczęłam gotować się w środku ze zdenerwowania.
- Brawo! - zaczął klaskać, a na jego twarzy można było zobaczyć przez ułamek sekundy lekki uśmiech.
- Puść mnie!
- Czy możesz mnie poprosić, a nie rozkazywać? - powiedział stanowczym, zimnym tonem ze swoim sprytnym uśmieszkiem.
- Daj mi już spokój, puść mnie.... - po chwili dopowiedziałam - Proszę. - na początku jego twarz była surowa, wyglądał jakby chciał mnie uderzyć, ale z każdą chwilą łagodniała.

  Nagle zza krzaków wybiegła Miri uradowana od uch do ucha.
- Kare! Musimy iść. - zawołała do mnie.
- Kare. - powiedział.
- Karolina.- powiedziałam.
- Idź, ale obiecaj, że jeszcze tu przyjdziesz. - gdy skończył mówić ostatnie słowa, dobiegła do nas Miri. Na szczęście nic nie słyszała. - Obiecaj.
- Musimy iść. - wtrąciła moja przyjaciółka, a Ksavier zgromił ją wzrokiem.
- Obiecuje. Tylko mnie pość. - powiedziałam.  

  Nie czekając na jego odpowiedź, wyrwałam się z jego objęć i pociągnęłam Miri do wyjścia.
- Coś się stało?  - zapytałam.
- Eva dzwoniła. Dyrektor,... Arelia nic nie wie i zwołuje nas na zebranie.
- Ok. Po nim, musisz mi wszystko opowiedzieć dobra?

  Dotarłyśmy na apel jako ostatnie. Siedziałyśmy na samym końcu, ale głos Arelii był taki donośny, ze było ją słychać nawet na końcu sali (szczególnie, że miała jeszcze mikrofon ).
- Witajcie,  drogie uczennice.  Jak wiemy rozpoczął się nowy semestr,  a jak to my zawsze postępujemy z tradycją.
- Z tradycją?  - szepnęłam.
- Zaraz się dowiesz.
- Jak co roku organizujemy letni bal. Na tej uroczystości będziecie mogły się lepiej poznać z chłopcami zza bariery. Tydzień  przed balem,  czyli za dokładnie 3 dni, zostanie zorganizowany obiad dla obu szkół. Na nim chłopcy będą mogli zaprosić was na bal. - powiedziała z kamienną miną. - Pamiętajcie tylko,  że zawsze możecie odmówić i iść same. - powiedziała to z taką nadzieją w głosie. -  Na każdą uczennicę odpowiada jeden  uczeń. Jest was tyle samo. Jutro odwołuję zajęcia. - wszyscy zaczęli się cieszyć,  ale ja wiedziałam, że to co zaraz powie wcale nie będzie lepsze. - Zamiast lekcji odbędą się specjalne zajęcia z etykiety, przy stole, na parkiecie.

  Nieszczególnie interesowały mnie bale i nauka etykiety, ale chodzę do tej szkoły i muszę w tym uczestniczyć.  Zza moich pleców dobiegły głosy.
- Mnie na pewno zaprosi Ksavier, ostatnio się do mnie uśmiechał.
- A ja dzisiaj rozmawiałam z Gerardem, powiedział, że mam ładne oczy. On na pewno mnie zaprosić.
- Nie, bo mnie!
- Nie. Mnie!
  Wszystkie panny zaczęły się przekrzykiwać, ja miałam tylko nadzieje, by mnie nie zaprosił Ksavier,  a Miri by zaprosił Gerard. A ja się zastanawiałam, jak one mogły z nimi rozmawiać.






Pozdrawiam! :* KOCHAM WAS!

niedziela, 28 czerwca 2015

Plany na wakacje.....

Hej!

Biorąc pod uwagę, że 2 dni temu zaczęły się wakacje, a ja miałam 4 dni temu urodziny, postanowiłam napisać dla was posta, z moimi planami na wakacje i moimi prezentami urodzinowymi... Trochę zaplątałam. Prezenty oznaczę kolorem pomarańczowym...

Ogólnie przez wakacje chciałabym przeczytać 10 książek w 2 miesiące. Moje wyniki ogłoszę 28 sierpnia. Trzymajcie za mnie kciuki.

A teraz wam przedstawię te 12 pięknych powieści. Postaram się przeczytać je wszystkie... Trzymajcie kciuki!



1. "Mara Dyer - Tajemnice" Michelle Hodkin

2. "Mara Dyer - Przemiana" Michelle Hodkin


3. "Przez Burze Ognia" Verinica Rossi


4. "Starter" Lissa Price


5. "Wyścig Śmierci" Maggie Stiefvater

6. "Arkadia Płonie" Kai Meyer

7. "Upadek Arkadii" Kai Meyer

8. "Kroniki Tortallu - Klątwa Opali" Tamora Pierce


9. "Kroniki Tortallu - Magia Złota" Tamora Pierce


10. "Król Kruków" Maggie Stiefvater




MIŁYCH WAKACJI! POZDRAWIAM! :*


czwartek, 18 czerwca 2015

Recenzja "Jutro, nie ma już żadnych zasad" John Marsden

Cześć!

Na początku chciałabym przeprosić za tak małą ilość rozdziałów nowych, w wakacje pojawią się nowe, obiecuje :)

Dzisiaj chce wam przedstawić moją dość "starą" książkę, która jako pierwsza, z książek młodzieżowych zaszczyciła moją półkę, jest nią "Jutro" Johna Marsdena. 
Tak naprawdę wybrałam ją, dlatego, bo ma ładną okładkę. Nie wyznaje zasady "NIE OCENIAJ PO OKŁADCE." xD Ale dopiero, gdy ją przeczytałam zakochałam się w niej tak na poważnie. 
Czytałam ją w 6 klasie, a teraz jestem na... 4 części. Wiem, powinnam już dawno inne przeczytać, ale wtedy jeszcze nie byłam takim "maniakiem" książek, więc czytałam wolno i bez zafascynowania nimi. A teraz jest za dużo nowych książek bym czytała jutro. Postanowiłam sobie jednak, że doczytam... może w wakacje. xD







AUTOR: John Marsden
TYTUŁ: "Jutro, nie ma już żadnych zasad"
WYDAWNICTWO: znak
ILOŚĆ STRON: 269
ILOŚĆ TOMÓW: 7 + 3 dodatki



[opis]
Nie ma już żadnych zasad.

Mam na imię Ellie. Kilka dni temu wybraliśmy się w siedem osób na wyprawę do samego Piekła. Tak nazywa się niedostępne miejsce w górach. Wycieczka była próbą naszej przyjaźni. Niektórych z nas połączyło nawet coś więcej. Szczęśliwi wróciliśmy do domu. Ale to był powrót do piekła. Znaleźliśmy martwe zwierzęta, a nasi rodzice i wszyscy mieszkańcy miasta zniknęli.
Okazało się, że naszego świata już nie ma.
Że nie ma już żadnych zasad.
A jutro musimy stworzyć własne.


[recenzja]
Książka pokazuje nam wartości związane z przyjaźnią, cierpieniem i miłością. Co znaczy kogoś kochać, tak by się nawet dla niego poświecić? Ale też jak to lepiej mieć przyjaciół, którzy by wskoczyli za tobą w ogień. 
Książka opowiada o tym jak grupa przyjaciół razem próbuje odgadnąć co się dzieje w ich mieście. Jak dla mnie ta seria to taka III WOJNA ŚWIATOWA, którą muszą przetrwać. BEZ TELEFONÓW, TELEWIZJI. KOMPUTERÓW
Udałoby wam się teraz przetrwać bez tych nowinek technologicznych? Bez x-boxów? Bez laptopów? Bez innych tabletów? Zastanówcie się nad tym i odpowiedzcie mi na pytanie. Moja odpowiedź to: NIE. Bez telefonu to nawet nie ruszam się wyrzucić śmieci, a co dopiero być od  niego odłączona jak Elli i inni. 

Bardzo mi się podoba ta książka, a najbardziej zadawała mnie fakt, że została napisana, przez faceta. To miła odmiana po tylu romansidłach kobiety (mówię tak bo teraz zabieram się za 4 tom)

O filmie nie chce nic pisać, ale powiem tylko był słaby i nudny. Obejrzysz, bez żadnych emocji, co innego książka.



Książka:

bohaterowie: 6/10
fabuła: 7/10
rozwój akcji: 8/10
OGÓLNA OCENA:  7/10


Film:

bohaterowie: 5/10
fabuła: 6/10
rozwój akcji: 5/10
OGÓLNA OCENA 5/10



OGÓLNA OCENA: 6/10


[cytaty]

"Nie, piekło nie ma nic wspólnego z miejscem- piekło wiąże się z ludźmi. Może to ludzie są piekłem."

"Tak, zło było wynalazkiem człowieka."

"Pośród śmierci nadal żyjemy..."

"Lepiej kochać i stracić, niż nie kochać nigdy". Jeśli spróbujesz i nie wyjdziesz, co masz do stracenia? Ale jeśli on straci zainteresowanie i nigdy niczego między wami nie będzie, przez resztę życia będziesz się zastanawiała, co cię ominęło."

"Pokażę jej, kiedy wrócą. Nikt nie dopuszczał myśli, że mogą nie wrócić. Ludzie tacy już chyba są. Wydaje im się, że jeśli powiedzą coś złego, ich słowa zyskają czarodziejską moc i obrócą to w rzeczywistość."

"Ludzki wzrok sięga tylko do poziomu oczu"

"-Wiem, co by powiedzieli nasi rodzice-mruknęła Fi. -Powiedzieliby, że dla nich najważniejsze jest nasze bezpieczeństwo. Nie chcieliby, żebyśmy zginęli po to, aby oni mogli przeżyć. W pewnym sensie to my nadajemy ich życiu sens. Ale to nie może nas ograniczać. Musimy zrobić to, co uważamy za słuszne. Musimy odnaleźć sens własnego życia i możliwe, że to jest jeden ze sposobów."

"Strasznie trudno z kimś zerwać..."







CIEKAWOSTKA! 
Na podstawie książki powstał film! LINK DO FILMU- KLIK

POZDRAWIAM! :* Czytajcie dużo!



wtorek, 16 czerwca 2015

Recenzja "Książka pod tytułem" Robert Trojanowski


Witajcie!

Wszystkie oceny poprawione? Wszystkie wystawione? Macie już "wakacje" od prac domowych?

Wczoraj przywieziono mi dwie paczuszki od... dwóch WYDAWNICTW (Kaktus i moondrive)
To teraz trochę o paczkach.
1. Moondrive (wydawnictwo otwarte) kubek z Wybranymi + magnez. (wygrałam konkurs na ich Fp - klik na Facebooku)
2. Kaktus (wydawnictwo Kaktus) książka "Książka pod tytułem" Roberta Trojanowskiego



Tak naprawdę nie wiem jak zrecenzować taką książkę bez treści, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz xD



AUTOR: Robert Trojanowski
TYTUŁ: "Książka pod tytułem"
WYDAWNICTWO: wydawnictwo Kaktus


[opis]
To jest dziwna książka (bo nie potrzebuje Wi-Fi do działania). Sam nadajesz jej tytuł. Sam jesteś bohaterem tej książki.
Tylko od Ciebie zależy, czy będziesz prawdziwym artystą. A może kreatorem? A może wolisz być wirusem komputerowym? Proszę bardzo… To twoja książka! 

Wykonuj polecenia i baw się najlepiej, jak potrafisz. Możesz ją ciąć, giąć i miziać palcem, jak ekran swojego smartfona.

Pokaż kolegom/koleżankom efekty twoich artystycznych działań. Wrzucaj efekty swoich działań na Face'a, YouTube'a i Twitter'a!

Sprawdź, czy jesteś kreatywny. Czy jesteś pomysłowy. Czy potrafisz się TAKĄ książką bawić.

Tylko czy jesteś pewien, że to jest… książka? Obudź swoją wyobraźnię i zacznij działać! Zmień tę (Nie) książkę w coś wyjątkowego!


[recenzja]
Wczoraj zaczęłam bawić się tą książką bez tekstu i z łatwością mówię, bardziej podobało mi się "Zniszcz ten dziennik", bo był bardziej przystosowany do mojego wieku. "Książka pod tytułem jest bardziej przeznaczona dla osób w wieku 12-14. Takie jest moje zdanie, ale to nie oznacza, że źle się przy niej bawiłam. Miałam przy niej wiele frajdy i wycinków z niej porozrzucanych po pokoju, nawet teraz znajduję jakieś skrawki w pościeli xD
Niektóre zadania mnie przeraziły, niektóre rozbawiły a niektóre wręcz zadziwiły.

To tutaj wam pokaże efekty mojej pracy. Mam nadzieję, że nie są bardzo tragiczne. 

OGÓLNA OCENA: 6/10






















Pierwszy upadek..


Pozdrawiam! :*


wtorek, 9 czerwca 2015

Rozdział 5 "Dangerous Dancer"

Hej! 

Jak się miewacie? 

Wszytko w szkołach macie pozaliczane? Ja nie..., jeśli wy też nie to oderwijcie się od tych książek i przeczytajcie moje "wypociny". Mam nadzieję, że spodoba wam się rozdział 4 tej opowieści. Pisałam go większość u koleżanki o 7 rano, na nocowaniu, bo dziewczyny spały. xD


Miłego czytania! :*


-Ta szkoła nie jest jak wszystkie - zaczęła dyrektorka.  

-To już wiem - odpowiedziałam. Arelia zgromiła mnie wzrokiem. 
-Nie przerywaj mi. 
-Przepraszam. 
-Wracając. Nasi uczniowie pochodzą z bardzo bogatych i pokoleniowych rodzin. Jak 
zauważyłaś, oprócz ciebie. Wszyscy w tej szkole wykazują się pewnymi umiejętnościami, oprócz 
ciebie. Nie mamy pojęcia w czym się "specjalizujesz" lub jaką masz dodatkową umiejętność. 
Uczniowie są podzieleni na kategorie żywiołowe. Lepiej je zapamiętaj, żebyś później się nie zdziwiła jak wyrośnie ci ogon lub będziesz latała po świecie.  To zaczynamy. - powiedziała Arelia, wyraźnie zaciekawiona moją reakcją.  Jej mina zobojętniała i zaczęła recytować. - pierwszym żywiołem jest wiatr, dodatkowa umiejętność to latanie. Bez 
skrzydeł lub z nimi. Zależy... 
- Pozwolisz, że przerwę - powiedziałam niepewnie. 
- Nie. - kontynuowała - Woda, dodatek to umiejętność wytworzenia skrzeli. Potrafią zmienić się w nimfy 
wodne rozmiarów człowieka. Kolejnym jest ziemia, dodatkowa umiejętność to zmienianie postaci w wilka. Potrafisz zamieniać się, kiedy tylko zechcesz. Ogień, dodatkowa umiejętność porozumiewanie się ze 
smokami. Bardziej wykwalifikowani, mają zawsze przy sobie przynajmniej jednego. Światło, 
dodatkowa umiejętność to prędkość światła. I to... 
-Jest jeszcze jedna. - powiedziała za nami Evangeline - O niej też by przydałoby się wspomnieć. 
-Tak jeszcze jedna, ale nie. Nie warto o niej wspominać. Wszystkie te żywioły nazywane są Królestwami. Zawsze co roku jest 
turniej, który określa które Królestwo jest najlepsze. We wszystkich latach każdy żywioł z 
wymienionych wyżej był "King of Silver". 
- Arelia, z całym szacunkiem. Jak już jej opowiadasz to wypadałoby o wszystkim. 
- Masz rację.  Jest jeszcze jedno, nigdy nie ukoronowane, królestwo. Telekineza, dodatkowa umiejętność to osłabienie/podwyższanie "mocy". Te sześć Królestw od zawsze między sobą rywalizują.
-A co z chłopakami? - zapytałam ciekawa 
- Już wiesz...? - Arelia spojrzała spode łba na Eve - Oni mają  tak samo jak my. Dzieli nas wielka bariera. Jakby to powiedzieć dyrektor Artur nie za bardzo mnie lubi i postanowił ustawić barierę by "nasi uczniowie nie wchodzili sobie w drogę". - zacytowała go - Zrozumiałaś wszytko? 
  Nic jej nie odpowiedziałam, tylko się odwróciłam i zaczęłam biec,  nagle przede mną pojawiła 
się Eva. 
  Wydaje mi się, że może należeć do Królestwa Światła, ale gdy w jej rękach ukazała się kropelka to zrozumiałam, że ma żywioł Wody.
  Cała ta sytuacja jeat bardzo zagmatwana, a ja wcale nie czuje się lepiej.  Czy moja mama wie co to za wariatkowo? Czy nadal wierzy, że to jest Akademia Baletowa?
- Porozmawiajmy. - powiedziała po chwili - Proszę. 
  Tym mnie zaskoczyła po całości. Pierwszy raz Evangeline powiedziała "Proszę". Nie mogłam 
jej odmówić. 
-Dobra.  
-Chodź. 
  Poszłam z Evangeline przed siebie. Zaprowadziła mnie to szklarni. Była piękna i duża. Przez szyby światło przebijało się na kwiaty, które połyskiwały w ich blasku. Gatunków było tak dużo, że uznałam, że to bez sensu nawet zaczynać liczyć. Moją uwagę przyciągnął jeden kwiat.  Był jeden, sam. W nieznanym środowisku. Niewolnik. Samotny. Byłam jak ten kwiat,  nie mogę się nigdzie ruszyć, byłam  sama. Samotna musiałam sama podjąć decyzje i wszytko zrozumieć. Dać sobie z tym radę SAMA. Nagle ktoś chwycił moje ramię. 
- Zostaniesz? - zapytała Eva. 
  Patrzyłam się na nią trochę głupkowato. 
- Zostaniesz?  - zapytała ponownie. - Tu?
  Po długiej chwili ciszy i napięcia. Odpowiedziałam. 

-T...tak 
  Zauważyłam, że mój głos brzmiał obco. 
-Super! - podskoczyła i zaklaskała. 
  Była zupełnie inną osoba. Nagle zza krzaków wyszła jakaś 
osoba. Zobaczyłam, że to... także Evangeline. 
-C...co? Nie rozumiem. 
-Jestem jej siostrą.  Mam na imię Miri. Jestem z Królestwa Wody - przedstawiła się ta, z którą 
rozmawiałam przed chwilą.
- Ma na imię Mirianna. Ale nie lubi tego imienia. Jest zupełnie inna niż ja pod względem 
charakteru, ale wyglądamy jak dwie krople wody - powiedziała Eva. 
  Patrzyła się na mnie jakbym miała zrozumieć ten żart słowny. Ale to wogole nie było śmieszne... no może trochę. Moje kąciki ust uniósł się ku górze.
- Zauważyłam - powiedziałam i zaczęłam się śmiać. 
  Siostry dołączyły do mnie. We trzy śmiałyśmy się nie wiedząc z czego, zakłócając naturę. 
- Chodzie czas coś zjeść. - powiedziała Miri - Do jakiego Królestwa należysz? 
- Nie wiem. 
- Może do Telekinetyków. Mogliby w końcu znowu pokonać Ogień - wzdychnęła Miri. 
- Jak to znowu? Arelia mówiła, że nigdy nie zostało ukoronowane. 
- Kłamała. Sama należała do Telekinetyków. Przez nią to Królestwo przegrało kilka razy z 
rzędu, dlatego wszystkim wmawia, że to nigdy nie zdobyło tego tytułu. Oni zawsze wygrywali w poprzednich latach. Były najlepsze. 
- To prawda - powiedziała Eva.
  Czasami mi się już mieszały, która to która 
- Ale nie lubi gdy się o niej mówi,  ma wszędzie uszy i oczy. Lepiej nie wymyślaj planów ucieczki. - dopowiedziała Miri.
-Skąd to wiesz? - zapytałam się zaciekawiona, chociaż nie chciałam tego po sobie poznać. 
-Chodzi legenda... 
-Ha! - przerwałam jej, zanim powiedziała kolejne słowo. - Nie wiesz czy to prawda, może 
dlatego inni nie uciekają,  bo są łatwowierni i w każdą historie uwierzą. 
-Dokładnie - powiedziała Miri zza pleców. 
-Może macie racje, ale Arelia jest dla mnie jak matka, której nie miałyśmy. Nie mogę źle o niej mówić - Eva usiadła na kamieniu. - Zostawcie mnie samą. 
  Zrobiłyśmy jak prosiła. 
- O co chodzi? - zapytałam z niepokojem w głosie. 
- Gdy byłyśmy dziećmi rozdzielono nas. Mnie wzięła rodzina bogaczy, a Evy nie chcieli. Nasza 
matka "utonęła" w płaczu i tęsknocie za mną.  Wpadła w alkoholizm, a Eva zaczęła mnie nienawidzić za to, że jestem młodsza i za to, że bogacze mnie adoptowali. Powoli zapominałyśmy o sobie. Ona dorastała w biedzie, a ja w bogactwie.  Niczego mi nie brakowało, a jej wszystkiego. Ale jedno nas łączyło nie miałyśmy kochających rodziców.  Okazało się, że Ci moi na zewnątrz perfekcyjni rodzice uwielbiali się nade mną znęcać, jak nad trojgiem innych dzieci, którzy byli tam ze mną.  Pamiętam twarz każdego z nich.  Amelia- blond 
włosa cicha dziewczyna o dwa lata starsza niż ja,  Filip - młodszy o dwa lata, czarnowłosy kruchy 
chłopaczek, Paweł- czarujący, niebieskooki szesnastolatek. Głodzili nas, czasami bili, ale gdy wychodziliśmy na jakieś ważne bankiety grali kochających, idealnych rodziców. Czasami pozwalali nam jeść i rozmawiać z innymi. Kiedyś, gdy miałam szesnaście lat, na jednym z ostatnich przed znalezieniem siostry, poznałam Gregora, był ode mnie starszy o rok. Miał czarne jak węgiel oczy, takiego samego koloru włosy. Jego twarz wyrażała smutek, ale gdy się uśmiechał wiedziałam, że to 
jest prawdziwe płynące z serca. Przez chwilę patrzyliśmy się na siebie, ale nic nie mówiliśmy, ani nie podeszliśmy do siebie. Nie miałam odwagi zagadać przez cały bankiet, a  przez trzy kolejne szukałam go, ale już go nie było. Okazało się niedawno, że on jest tutaj, mieszka po drugiej stronie bariery,  ale mnie nie pamięta. Przepraszam, że tak ci opowiadam,  ale musiałam się komuś wygadać - skończyła.
  Dzisiaj tyle się dowiedziałam i usłyszałam, że jeśli ktoś mi jeszcze coś opowie to wybuchę. 
-Dziękuję, teraz lepiej was 
rozumiem. Myślałam, że tutaj wszyscy to snoby, które mają 
wszytko to co chcą. 
- Bo tak jest. - uśmiechnęła się Miri - Ale my jesteśmy wyjątkowe. 
  Obie wybuchnęłyśmy śmiechem. 
- Chodź do niego,  wygarniemy mu, że ciebie nie pamięta.
  Gdy szłyśmy zobaczyłam grupkę młodszych uczniów, którzy ćwiczyli swoje zdolności. Wyglądali na bardzo zajętych i przejętych ćwiczeniami.












Pozdrawiam! :*