wtorek, 24 lutego 2015

Jasna opowieść cz.3

Cześć 3 Jasna Ciemność 

Życzę miłego czytania 

Minęły 2 dni treningu, na każdym kroku czułam obecność straży. Nie mialam jak skontaktować się z przyjaciółmi. Ciagle myslalam o księciu. Przez wszystkie treningi unikalam go. Jesli by sir dowiedział że rozmawia z demonem, znienawidziłby mnie... Znalazłam sobie przyjaciółkę wśród aniołów, miała na imię Anastazja. Była krucha blondynka. Miala około 160 cm wzrostu, włosy miała długie u proste do pupy. Czesto chodziła w kucyku. Była miła i sympatyczna. Wiele moglam sie od niej nauczyć w dziedzinie podrywu... Chłopcy kleily sie do niej jak muchy do miodu. Po prostu miła "aniołem".
-Hej Ana. - powiedziałam
- Hej Clary- odpowiedziała Anastazja która stała z jakąś dziewczyna. - Przedstawiam ci moja siostre. Nie było jej tydzień. Bardzo sie za nią stesknilam. Jest dowódcą oddziałow. Była na misji zwiadowczej miasto demonów. Chyba w Jap... Jip... Jep..
- Japonia. Bylam w Japonii. - podpowiedziała - Witaj, jestem Allince. Mów mu Alli.
- Bardzo mi milo. - kojarzyłam ja
Gdy dostalam również miano dowódcy oddziałow frontowych. Bylam na spotkaniu 10 najlepszych dowódców odbywa sie ona co 10 lata. By powoływać nowych dowódców. Mialam wtedy ok. 16 lat ona chyba też. Pamiętam, że zamienilysmy parę słów o rozejmie naszych ras. Mam nadzieje że mnie nie pamięta.
- Anastazja możemy pogadać?
- Tak siostro.
Gdy odeszły, rozmawiały o mnie. Co chwilę słyszałam części rozmowy "Nie przyjaźni sie z nią! "Skądś ja znam i to nic dobrego!" " Lubie ja " " Bede z nią rozmawiać, nie zrezygnuje z kolejnej przyjaciółki z twojego powodu!" Gdy to powiedziała podpiegla do mnie z łukiem i zaciągnela na strzelnice łuczniczą.
- Nie przejmuj sie moja siostra. - Ana odezwała się po 15 minutach. - ona nigdy.... nie ważne
- Nic sie nie stalo. Może lepiej nie denerwować twojej siostry...
- Nie przejmuj sie tym. Mam pomysł! Przyjdź dzisiaj do mnie na noc. - zaproponowala
- Bardzo chętnie ale nie wiem czy pozwoli mi Filomena.
- Filomena? Ona jest bardzo miła.
- Hahaha -zaczelam sie śmiać - Miła?  Jestem tutaj 2 dni i ciągle mnie ochrzania.
- Nie, jeśli na ciebie krzyczy to znaczy, że ciebie bardzo lubi i chce bys była lepsza. - wytłumaczyla Ana
-Mam nadzieje.  Jesli pomożesz mi ja przekonać to chętnie przyjde. Gdzie mieszkasz?  - zapytałam ciekawa
- W... w zamku. - powiedziała zawstydzona
- Jak to w zamku?
- Mam pokój oddzielny z siostra. Gdy dostała miano dowódcy 2 lata temu. Mogła wziąć ze sobą 2 osoby . Mam jeszcze 2 siostry i 2 braci. Alli wzięła mnie i mojego brata. Dali nam ubrania i jedzenie. Za służbę Alli nasza rodzina dostaje środki na życie. Moja rodzina.... - słowo ugrzezlo jej w gardle. - jest biedna, dlatego bardzo sie cieszymy,że  Alli dostała awans. Chcemy z bratem odwdzięczyć się Alli i rodzicom za to, że jesteśmy w pałacu. Też chcemy wspomóc rodzinę. Bardzo ich kocham i chce by byli szczesliwi.
- To piękne. Mam nadzieję, że się wam uda. Ja nie mam rodziców i nie mam dla kogo sie starać.
Po obiedzie poszlysmy do Filomeny i się zapytalysmy czy mogę u niej zanocować. O dziwo sie zgodzila.  Bardzo się ucieszyłam.
Gdy bylam w pokoju Any. Był bardzo przytulny. Pasujący do niej. Pokój był w kolorach niebieskim. Nagle ktoś zapukał
- Hej Ana, wchodzę!
- Co? Nie! -  dzwi się otworzyły. Dl pokoju weszli dwaj chłopcy. - Wynocha! Mam gościa.
- Cześć, siostra chce z tobą pogadać. -powiedział jeden z nich.
- Clary to jest Alex, mój brat. Mowilam ci o nim. Alex to jest Clary, moja przyjaciółka. Pewnie Alli juz ci o niej mówiła.
- Cześć! - przywitalam się
- Eee tak, hej. - odpowiedział.  Był bardzo podobny do Any i Alli. Miał niebieskie oczy. Brązowe włosy. Różnił się tym od Any, że był wyższy. Zakładam ze miał okolo 2 metrow.
- Hej, a ja? -podszedł do Any i objął ją ramieniem.
- Tak, to jest David. Mój przyjaciel.
- Hej! - rzucił
- Hej. - odpowiedziałam
- Liczę na to, że wyjdziemy gdzieś wszyscy razem. Musze poznać twoja nowa koleżankę, Ana. - powiedział Alex i skarcil mnie wzrokiem. Chyba z jej rodziny tylko ona mnie lubi.
- Chętnie cie poznam - spojrzalam spedełba.
W odpowiedzi parsknal. Po chwili wyszli
- Co to bylo? - zapytalam sie
- Eee nic.
- Twoje rodzeństwo mnie nie lubi.
- Po prostu w przeszłości mialam problemy ze znalezieniem przyjaciół. - powiedziała smutna - Nie mogę o tym gadać. Przepraszam.
- Dobrze, rozumiem. - odpowiedziałam
-Mam pomysł! Chodźmy sobie polatać. - zaproponowala Ana.
- Świetny pomysł. Dawno nie latałam.
Po godzinie latania, wrócilyśmy do pokju, przebrałyśmy sie w piżamy i zaczełyśmy gadać o wszystkim. Ana opowiedziała mi o Davidzie. Powiedziała, że bardzo jej sie podoba, ale nie ma odwagi tego powiedzieć.
- Wiesz on jest moim najlepszym przyjacielem, a co jesli mnie znienawidzi kiedy sie dowie?
- Nie znienawidzi cie. Obiecuje ci to!

piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 2 Green Space

 Juz rodział Green Space :3

Mam nadzieje że się spodoba <3



ROZDZIAŁ 2


Początek szkoły…
Pierwszy dzień…
Ostatnia klasa…
Nowe znajomości…
Nowe oceny…
Nowi nauczyciele…
Powinnam się skupić, lecz ja ciągle myślałam o zielonookim mężczyźnie ze wczoraj.
Pierwsza lekcja – biologia- nienawidzę biologii. Do czego ona nam sie przyda w przyszłości.
Dalsze lekcje przebiegły znośnie. Tylko jedno mnie zastanawiało, jedno miejsce zostało puste na wszystkich lekcjach. Słyszałam jak inne dziewczyny mówiły:
-Wiesz co się stało z Willem? – zapytała się pani plastik jeden
- Niestety nie wiem, co jeśli… - nie dokończyła drugi plastik, ponieważ pierwsza jej przerwała.
-Co się tak na nas gapisz? – odezwała się pierwsza i nie czekając na odpowiedz, wyszła, mówiąc przy drzwiach - … dziwaczka. – I obie wpadły w śmiech.
Po moich lekcjach pobiegłam od razu po Filipa i Fell, a następnie Davida i Anne. By zagłuszyć cisze musiałam cos zrobić, bo mnie już przytłaczała.
-Fell i jak tam twoje warkocze? – zapytałam nie zastanawiając się nad pytaniem
-Dobrze, tylko jaz zwykle na wychowanie fizyczne się odrobinkę rozwaliły. – posmutniała trochę, ale zaraz potem wybuchła taką radością, że aż z niej tryskała- Dzisiaj Lilianna pokazała mi jej nową komórkę. Była taka piękna i duża. Nev a też bym chciała telefon. Dzwoniłabym wtedy do ciebie, do Filipa, do Lil. Byłoby tak cudownie. – posmutniałam gdyż nie mogliśmy pozwolić sobie na takie wydatki, lecz również pani Madelaine by nie pozwoliła
-To kupmy psa, kota lub papugę.- nagle uruchomił się Filip
-Papugę? – spytałam zdumiona
- Tak, taką białą. By była podobna do Fell. – Fell oczywiście roześmiała się, a ja dostrzegłam podobieństwo miedzy papugą a nią. Nie mogłam się powstrzymać i roześmiałam się.
-Myślicie, że pani Madelaine się zgodzi na papugę? – zapytałam się, nadal dławiąc się śmiechem
-Jak nie to będziemy ja ukrywać, przecież jest podobna do Fell  nie zorientuje się która to która.
- Pozwolicie iż się nad tym zastanowię.- miałam nadzieje, że wybiją sobie ten pomysł z głowy, bo nie sądzę by Madelaine  się zgodziła- O zobaczcie!- krzyknęłam – David i….
- Neva! Coś się stało z Anna! Nie wiem gdzie jest! Zgubiłem ja w szatni.
- Nev! Nev! Pomocy!- usłyszałam głos Anny- Neva tutaj!
I głos Anny zniknął za murami szkoły…
Kazałam Davidowi przypilnować naszych papużek i  poleciałam za mury szkoły. Porywacze wlekli Annę za sobą, za jej piękne bursztynowe loki ubrudziły się od błota, a jej mundurek był cały obszarpany i brudny.
-Oj a co my tu mamy? Nasza mała księżniczka się w końcu ujawniła. – stałam zdezorientowana, nie wiedząc do kogo on mówi.
Gdy już miałam się zamachnąć nogą i go kopnąć w brzuch, na de mną przeleciał zielonooki chłopak. Uderzył całą mocą w ramię przeciwnika, a on puścił Annę. Podbiegła do mnie wstrząśnięta całym tym wydarzeniem i zaczęła co mówić bez ładu i składu:
-Oni są tu…przyszli…oni przyszli po ciebie….Nevada….mówili….mówili…..mówili ciągle twoje imię….nie wiedziałam….przepraszam….nie chciałam….wybacz….chcą……księżniczkę……musimy ją odnale…..to jeden z nich…to oni ją zabrali….  – i  zapadła w głęboki sen.
-Och Ann coś ty sobie myślała? Co mała? Tak się o ciebie bałam. Kocham cie. –zaczęłam przeczesywać palcami jej loki.
Nie spostrzegłam się gdy chłopak pobił porywaczy, lecz gdy na niego spojrzałam on wpatrywał się we mnie zmartwionym wzrokiem, a porywacze uciekli.
Nagle przemówił, jego głos był niski, ale bardzo ciepły. Mogłabym go słuchać ciągle.
-Czy mogę dla ciebie coś jeszcze zrobić ksi…. – na ostatnim słowie urwał zdanie jakby się ugryzł w język, dlatego usłyszałam jakiś łomot.
-Nie nic mi nie jest. Skąd my się znamy? Czemu wtedy mi pomogłeś?
- Pomogłem? Kiedy?
- Kiedy byliśmy mali, podczas wypadku… nie ważne. Powiedz jak masz na imię.
-Nazywam się William Grow, dow…. – i znowu ugryzł się w język, nauczyłby się poprawnie mówic.
- Ja nazywam się Nevada Prim.
-Tak wiem. – odparł
-Wiesz? – zapytałam zdziwiona- Można wiedzieć skąd?
-Ty… Wszystko jasne. Przepraszam musze już isć… - I odszedł trochę zmieszany.
Bardzo chciałam wiedzieć skąd znał moje imie. Ale miałam ważniejsze sprawy na głowie. Miedzy innymi Annę, która była roztrzęsiona i chora.
Wróciłam do domu, okazało się że Madelaine jednak wyszła. Nie do pomyślenia, rozumiem oczywiście, że ma 30 lat i jest młoda, ale zostawiać dzieci same gdy wie że jedno jest chore. Ona jest bardzo nie odpowiedzialna, jednak gdybym to zgłosiła, lecz kocham wszystkie te dzieci, są moją jedyną rodziną a by nas rozdzielili. Straciłabym je…
Anna nagle się ocknęła i przytuliła mocno. Nadal była roztrzęsiona, bałam się, że zrobili jej coś złego. Czuje się winna, że nie przyszłam wcześniej pod szkołę. To wszystko moja wina. I nagle przypomniałam sobie Willa. Gdy nas ratował miał takie ciemne oczy, wrę były ciemne. Musze się zapytać o wiele, wiele rzecz. Ale to już jutro, gdy się uspokoję.
Położyłam dzieci do lóżka, później poszłam do Anny myłam, przebrałam i położyłam do ciepłego łóżeczka i powiedziałam:
-Wszystko będzie dobrze. – I ucałowałam ją w czoło.
Niestety to brzmiało tak, jakbym sama siebie próbowałam przekonać.
Gdy wstałam nastepnego dnia David, Anna, Fell i Filip byli już ubrani i gotowi do wyjscia. A ja nadal w piżamie. Pobiegłam do łazienki ubrałam się, umyłam zęby i  wyszłam do szkoły. Uznałam, że i tak zawsze przychodze30 minut przed lekcją umaluje się w szkole.
-Wychodzimy. – Krzyknęłam
-Co? Nie krzycz tak, głowa mnie boli. – powiedziała Madelaine i zeszła ze schodów- Gdy wróce…
-… ma być gotowy obiad. – przerwałam jej – Wiem, do widzenia.
-Tak, tak, do wiedzenia – powiedziała i poszła na górę spać.
Dzisiaj pierwsza lekcja chemia, weszłam do klasy troszeczkę spoźniona.
-Miło, że zaszczyciła nas pani swoją obecnością panno Prim – powiedział nauczyciel
-P-przeprasza, za spoźnienie. To wiecej sienie powtórzy.
-No ja mam nadzieje. A teraz proszę usiąc koło pana Grow’a.
-Oczywiście.
-C-cześc. - powiedziałam bez przekonania
-Siemia.
-Chce ci jeszcze raz podziękować, za uratowanie mojej siostry i mnie.
-Proszę pana, może pan przesadzic tą gadułe koło mnie?
Zatkało mnie, jaką gadułę? Że…
-Mnie?!
-A kogo? Gada, do tegoo jest głupia. Proszę pana ona nie pozwoli mi skorzystac w pełni z pana wykładów.
Cała klasa nagle się roześmiał. Tylko nie śmiała się ze drwiącego z nauczyciela Willa tylko ze MNIE!
-Przykro mi panie Grow, ale i tak każdy wie, że i tak nie korzystasz zmoich zajec. A reszta klasy cisza!
Wszyscy nagle ucichli, ale słyszłam ciche śmiechy skierowane do mojej osoby. Zmieniam zdanie nieawidze człowieka o imieniu WILL GROW! To niejest ten sam człowiek, który mne uratował,którego pamiętam z moich wspomnien. To na pewno nie jest on! Moje rozmyślania przerwał dzwonek. Nagle wszyscy wstali i wyszli.
-Przepraszam, cześc jestem Alli.
-Hej ja jestem jak już wiesz ta gaduła.
-Nie no przestań. On zawsze taki jest. To w jego „języku” znaczy, że cię lubi,
-Nie jestem tego taka pewna. A tak w ogóle to hej
-Hej, jestem przewodniczącą szkoły. Wczoraj nie mogłam przyjść cię odprowadzic, wiec dzisiaj przychodze.
-Dziekuje jestes  bardzo miła.
Umówiłam się z Alli na długą przerwe na oprowadznie. Może w końcu znajde sobie przyjaciółkę. Rozmyślałam tak szukając sali gimnastycznej i nagle na kogos wpadłam.
-Cześc, gaduło. – powiedział z dosc uwodzidzielskim uśmiechem
Obeszłam go bez słowa.
-Ej no czekaj. Gaduło!
Nadal idę w poszukiwaniu sali gimnastycznej,
-Hej, mówię coś do ciebie! –Will chwyta mnie a ramięi przyciąga do siebie
-Puszczaj mnie! Nie cgce mi się z tobą gadac!
-Ty nie chcesz, ale ja chce żebys była moją dziewczyną! – rzekł
Rozglądam się. Nie ma nikogo. A co jeśli mnie skrzywdzi…
-Puszczaj mnie natychmiast – próbuje się wyrwac – Pom…
I nagle mnie całuje! O co chodzi? Najgorsze jest to, że mi się to podoba. NIE NIE NIE CO JA MÓWIE?! Odrywam się od niego i zapłakana biegnę do domu. Nie obchodzi mnie w tej chwili szkoła. Chce isc do domu i zamkąc się w pokoju! Jeszcze w oddali słysze krzyki „Wracaj tu, jeszcze nie skończyliśmy”. Ja skonczyłam. Nie mam zamiaru się do niego wiecej zbliżac!
Gdy wrociłam do domu zdałam sobie sprawe, że za godzinę będę musiała pojśc po dzieci. Usiadłam w kuchni zaparzając sobie herbate. Nagle świat się rozmazuje…
-Dzień dobry wasza wyskosc. – rzekł chłopak.
 Miał na oko 13 lat. Był ubrany w czarną tunikę. Widac, że był z ubogiej rodziny.
-Witaj Williamie. Przyszedłeś się spotkac moją córką?
William? To jak Will? Coś mi się tutaj nie zgadza…
-Tak, wasza wyskośc. Wie Panie gdzie ją może znajde?
-Tak jest w ogrodzie.
-Dziekuje Wasza Wyskośc. Zyczę miłego dnia.
-Dziekuje i nawzajem.
Chłopak szedł w stronę ogrodów. Niby usłuszałam, że idzie do ogrodów. Ale skąd znałam ta droge? Na pewno mi się kiedys już przyśniła. To logiczne wytłumaczenie.
Chyba.
-Przepraszam, znajde tutaj jakąs wielką gadułe?
-Tutaj jestem! – krzyknęła dziewczyna – Nie nazywaj mnie tak!
-O jesteś.
-Hej! – podpiegła do niego
Była tak ładnie ubrana. Miała czerwoną sukienkę do kolan, czarte botki. Miała na głowie dwa kucyki z przewiązanymi kokardami po bokach.
Gdy od niego odskoczyła, zobaczyłam.
 TO BYŁAM JA!
Jak to w ogóle możliwe? Jednyne logiczne wytłumaczenie jest takie, że to sen. Ale czemu ja to wszystko pamiętam. Czekaj! Ja już pamiętam. Kiedy byłam mała miałam taką sukienkę, pamiętam tego chłopca. To był Will. Przecież nazwał mnie gadułą. Pamietam te ogrody! Tu nic nie miało sensu. Tamta kobieta wczesniej, kólowa, jest moją matką, czyli  ja jestem księżniczką, a Will moim poddanym. To ja mam… .  Ile ja mam lat? 200? 500? Byłam wampirem?
NIE, NIE, NIE, NIE, TO BYŁ SEN!

Nagle się obudziłam.
-Co to było? – powiedziałam do siebie
-Co? – Madelaine mnie usłyszała – Do roboty! Dzisiaj przychodzą goście. Kolacja miałabyc gotowa 5 minut temu! Już mi do roboty! Za chwilę przyjdą goście i mam nadzieje mój przyszły mąz. Ma syna, wiec lepiej żebyś się w nim nie zakochiwała, bo nie będziecie razem. Chyba że jako rodzeństwo. – uśmiechnęła się do siebie i wyszła.
-Jacy goście? – zawołałam, ale już mnie nie usłyszała

poniedziałek, 16 lutego 2015

Jasna Ciemność cz.2

Cześć druga.

Mam nadzieje że sie podoba i nie jest tak kiepski jak tytuł tej opowieści :)




Poszłam na trening z aniołami. Ubrałam się w to co zwykle. Jestem ciekawa w co anioły sie ubierają na treningi.
- Zaraz sie tego dowiem. - podekscytowana powiedzialam to na głos.
- Czego sie dowiesz? - zapytala się Natali
-A co? Niczego... myślę na głośno - tłumaczyłam
-Hmmmmmmm..... ok - zgodziła sie z wahaniem w głosie.
Treningi miały sie zacząć w południe dlatego razem z Natalia zjadłyśmy razem śniadanie. Poszłyśmy później na zakupy. Kupiłam sobie znowu czarną bluzkę, botki i dresy z napisem "lala" na kroczu.
Gdy zegar wybił południe pobiegłam do bramy niebios i z innymi wojownikami, czekaliśmy, aż  sie otworzą.
Gdy sie otworzyły wszyscy w ciągu jednej sekundy wznieśli się do góry i polecieli. Wczasie lotu słyszałam kawałki rozmów " Czemu akurat nas przydzielono to aniołów ", "O nie, nienawidzę aniołów ". Czy tylko jak sie cieszyłam, że je spotkam. Najwyraźniej tak.
Gdy dotarłam na miejsce,  zabolaly  mnie oczy. Wszystko było takie jasne i piękne. Domy były jednorodzinne w kolorze kremowym, dokokoła były ogrody. Tak zielone, aż bolały oczy. Kolory były bardzo soczyste. Nic nie było brudne, czaasami aż niedobrze mi sie robiło. Nie byłam przyzwyczajona do tego. Gdy wyldowalismy ktoś do nas podszedł.
- Witam w naszych skromnych progach! - powiedziała kobieta, wyglądała ma bardzo uprzejmą.
-Cześć,  przybyliśmy na trening.
- Wiem. Zostaniecie ubrani w anielskie stroje, zostaną wam dokładnie wyczyszczone skrzydla, umyja wam tu włosy. Nie chcemy sie niczym zarazić. Każdy z was na ten tydzień dostanie własną pokojowke. Będziecie mieszkać w zamku. Gdy już zostaniecie przygotowani, one zaprowadzą was do sali treningowej - gdy skończyła mówić, zaczęła iść przed siebie
- Jak to? Zostaniemy tutaj na tydzień?  Nic nam o tym nie wiadomo. Ej ty! Zaczekaj! Odpowiedz! -krzynelam za wszystkich
- Wasz dowódca nie powiedział wam ponieważ my tak chcieliśmy. Byście jeszcze przynieśli brudne ubrania z zarazkami aż nie chve o tym myśleć.
- Może i jesteśmy demonami, ale to nie znaczy, że jesteśmy brudasami!
- My tam nie uważamy. -mówiła wciąż spokojnie kobieta. - Mam na imię Filomena. A nie wspomnialam wam o czyms bardzo ważnym. Wasze skrzydła zostaną wybielone, nikt nie może sie dowiedzieć, że jesteście demonami. Pochodzizicie z innej części na naszego kraju i przyjechaliście w odwiedziny. Jesli się do tego nie zastosujecie, mamy pozwolenia was zabić. - uśmiechnęła sie i szła dalej.
Od kogo maja to pozwolenie. Coś tutaj nie gra. A ja dowiem sie o co chodzi.
Gdy doszliśmy na miejsce, Filomena przydzieliła na m pokoje. Były piekne i wytworne. Tylko takie oschłe, było w nim tylko duże łóżko,  biurko i szafa. Jeśli tak mam mieszkać przez tydzień,  mi to pasuje w swoim domu tez nie mam za dużo rzeczy. Nagle drzwi sie otworzyły i weszła Filomena, popychajac jakąś dziewczynę na ziemię.
- Masz. To twoja "pokojówka" - powiedziała to z taką pogardą w głosie, że aż sie zdziwiłam. Po chwili wyszła.
- Cześć! Mam na imię Clarissa, ale mów do mnie Clari lub Clar. - powiedziałam, pomagając jej wstać
- Ja..  ja jestem Lidia, a-ale mów mi Lid.
- Ile masz lat? Wygladasz na 18 tak jak ja.
- Mam 19 lat. - odpowiedziała
- 19? Zartujesza?! Czemu tama młoda dziewczyna jest pokojówka?
- Niw mogę ci tego powiedzieć. To sprawa królestwa.
- No dobrze.
- Choć trzeba ciebie przygotować.
Gdy myła mi skrzydła, czesala włosy była bardzo szczęśliwa. Widać ze lubiła to robić. Później nałożyła mi starsznie lekki makijaż i ubrała mnie w lekkie kremowe shorty i białą bluzkę na ramiączka. Czułam sie bardzo skrepowana. Nigdy nie nosiłam takich skapych ciuchów.
Gdy szliśmy korytarzem, wielu wartownikow patrzyli sie na nas, a raczej Na Lid.  Po chwili jeden do niej podszedł :
- Ej, mam do ciebie sprawę. Masz iść ze mna. - powiedział
- Oczywiście panie. - odpowiedziała - Clari idź prosto i w dół. Tam znajdziesz sale treningową. - powiedziała i poszła z mężczyzną.
Gdy doszłam na miejsce inne demony wyglądały identycznie jak anioły, jak ja. Nie mogę uwierzyć, że przez tydzień będę  mieszkać z potencjalnymi wrogami... W poszukiwaniu odrębnego miejsca do ćwiczeń,  rozgladałam sie zapamiętując każde z tyxh miejsc. Gdy szłam nalizylam 30 wartownikow. Za kazdym z nas, demonów, chodziło przynajmniej 2. Przyznam, że czułam sie tu jak więzień. Musze sie z tąd wydostać i powiedzieć Natalii i Krisowi o tym wszystkim. Powinnam znaleźć sobie sojusznika wśród aniołów. Tylko jak mogę ufać wrogowi? Nagle sie przewróciła.
- Co ty robisz idioto?
- Idioto? Ja?- powiedział mężczyzna
- A kto?
- hahaaha - zaczął sie śmiać a ja gk wymieninełam- Hej! Poeczekaj! Przepraszam!
- Nie mogę rozmawiać. Spieszę sie.
- Wasza Wysokość!  Nic panu nie jest?- zawołali wartownicy
- Nie! - odpowiedział wyraźne zdenerwowany - odejść
- Przepraszam, nie wiedziałam, że jesteś księciem.
-Nic sie nie stalo. Ale za przeprosiny będziesz musiała się  wybrać ze mna na spacer po ogrodach. Dobrze?
- Słucham?
- Z tego co wiem wpadlas na mnie i nazwałaś mnie idiotą. Wiec to chyba oczywiste, że chce przeprosin - powiedział ze szczerym uśmiechem
- Myślę, że to nie jest dobry pomysł  - odmowilam bo przypomniałam sobie słowa Filomeny gdy przeprowadziła pokojowke "Pamiętaj tylko, że masz sie nie wyróżniać i pod żadnym pozorem masz nie mówić nikomu, że jesteś demonem"
-  A ja uważam, że to bardzo dobry pomysł. - widać że nie zamierzał odpuścić
- Przepraszam, wasza wysokość ale król pana prosi - powiedziała Filomena która przed chwila przyleciała?
- Jeszcze wrócimy do tej rozmowy.  - uśmiechnął się. Otworzył skrzydła i odleciał.  Miał takie piękne i duże skrzydła. Nie mogłam oderwać o niego oczu. Nie ze względu na skrzydła. Był wysoki i umięśniony. Miał krótkie blond włosy. Był piękny. Nie cofam to. To mój wróg, ktory mnie tu więzi.
- Nie dziękuję.



Przepraszam ze wczoraj nic nie wstawilam. Miałam po prostu test z chemi i musialam sie uczyć :(

Jak wam sie podoba?

To wstawiłąm 17.02.2015 po prostu zaczełam pisac wczoraj a dzisiaj wstawiłam... nie wiem dlaczego tak jest ale nie sugerujcie się datą

niedziela, 15 lutego 2015

Zapowiedzi książek na 2015 :3

Premiery książek na 2015 luty/marzec

LUTY :

04.02.2015 - Kass Morgan "Misja 100" (przedpremierowo)

04.02.2015  - Erika Johansen  "Królowa Tearlingu"

11.02.2015 - Moira Young  "Gniewna gwiazda" [tom III]  (przedpremierowo )

17.02.2015 - "Lola i chłopak z sąsiedztwa" - Stephanie Perkins 

18.02.2015 -  Victoria Aveyard "Czerwona królowa"   (przedpremierowo)

18.02.2015 - Jennifer L. Armentrout  "Opal" (zapowiedź )

18.02.2015 -  Colleen Hoover "Nieprzekraczalna granica"  (przedpremierowo)

24.02.2015 - "Dorosłe życie Emilki" (tom 14)

--.02.2015 - "Rywalki: Dziennik" 

--.02.2015 - "Trial by Fire" - Josephine Angelini 

MARZEC :

04.03.2015 - John Green, David Levithan "Will Grayson, Will Grayson "

04.03.2015 -  Lauren Kate  "Wodospad " [tom II]  

10.03.2015 - Pat ze Srebrnego Gaju [tom XV]

18.03.2015 - Rainbow Rowell "Eleonora i Park"

18.03.2015 - Julie Kagawa  "Talon" (zapowiedź)

18.03.2015 -  Maggie Stiefvater   "Złodzieje snów"

26.03.2015 - Garth Nix  "Clariel"

-- .03.2015 - "The Geek Girl" - Holly Smale  "The Geek Girl"

Zapowiedzi na kolejne miesiące beda sie pojawiały co jakiś czas :3

Na jakiego książki najbardziej czekacie?

Zapraszam na poprzednie wpisy
"Green space"
"Jasna ciemność"

Obserwujcie bloga i komentujcie. Piszcie jeśli macie jakieś posty. Lepiej pisać same opowiadania czy mieszane? Raz opowiadania a raz ogólnie o książkach?

sobota, 14 lutego 2015

Jasna Ciemność cz.1

Tutaj krótkie opowiadania.

Cześć 1

Dla Lavionia K.



Świeciło slońce, a musiałam iść na służbę do króla. Zabiłby mnie gdybym dzisiaj znowu nie przyszła. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Pomyślałam "ciekawe kto to?"
-Hej! Śpiochu wstawaj! -krzyknął głos za drzwi
Tak teraz wiem, to Kris. Mój nalepszy przyjaciel, gdy jeszcze chodziliśmy do szkoły dla zabójców on jedyny sie do mnie odezwał. Wszyscy sie mnie bali ze wzgledu na moja przeszłość.
Gdy miałam 14 lat, rodzice mnie porzucili. Przygarnął mnie pod swój dach i stworzył  najmłodszą i bezwzględną zabojczynie... Gdy zabiajałam za pieniądze złapali mnie strażnicy króla, miało być to moje setne zabójstwo pokrzyżowali mi plany, miałam ochotę ich poćwiartować i wypłukać w ściekach.
-Hej. Clarissa wtawaj!
Tym razem wstałam rozprostowałam moje skrzydła.
Ja i Kris nalezeliśmy do oddziałow frontowych. Walczyliśmy po stronie demonów.
Ubrałam na siebie glany, czarne spodnie, luźną szarą bluzkę i moja ulubioną czarną skórzana kurtkę. Jedynie ja miałam taki strój gdyż zagroziłam, że rozwale cały pałac. Najlepsze jest to iż nawet król sie mnie boi. To nawet mi schlebia. Służę u niego od 4 lat. Jestem masakrycznie bogata. Mam 16 lat i nie miałam jeszcze ani jednego chłopaka. Nie ukrywam, że wiele chłopców mi mówiło, że mnie kocha. Bylam jednak pewna, że mieli na myśli "o ładna, prześpi sie dzisiaj ze mną ". O nie, ja puszczalska nir jestem.
-Cholera jasna, zaraz wywaze te dzwi. Clara wstawaj! -krzyknął
-No już, już czekaj. Czesze jeszcze skrzydła. -odpowiedziałam
-Liczę do 10! - krzyknął Kris
- 1... 2... 3...
- Jezu czekaj. Ide!
- 6... 7...
- Ty tak na serio?
-9...
- Widzisz jestem. Zdążyłam. Chory jesteś!- powiedziałam i szturchnelam go w ramię. A on mnie przytulił na powitanie. Jesli dziewczyny sie do mnie odbywały to tylko dlatego ze chciały jego numer. Niestety musze przyznać, że gdyby nie był idiotą to bym sie w nim zakochała. Miał długie brązowe włosy opadające lekko na twarz, niebieskie oczy i takie pełne usta. Forma - miał szesciopak - inaczej nie mogło być. W końcu był w wojsku, codziennie biegał 20 km (czasami biegałam z nim, tak do 10 km jak miałam dobry dzień) ćwiczenia na brzuch podstawowa i inne... Miał dziewczynę, zresztą moja przyjaciółkę. Jedyna dziewczyna, która mnie polubiła.
-To jak? Idziemy?- powiedzialam - Jak ty sie wleczesz! - zawołałam biegnąc
- Ja? No chyba nie... - zawołał doganiajac mnie
- Cześć!  Tu jesteście! - zawołała Natalia i pocałowała Krisa
- Hej! A ja to co? - przypomniałam sie
- Przepraszam, potniesz mnie? - i przytuliła mnie Nati
- Jeśli będziecie się nadal obsciskiwać, to tak. -odpowiedziałam śmiejąc sie
- Ej... - powiedziała śmiejąc się
Popatrzylam sie na zegarek.
- Co?! Mamy 10 min do zbiórki!
- Co? Jak to? Lecimy...
I wzbiliśmy sie w powietrze...
Kocham latać, wtedy czuję, że żyje.
Dobiegliśmy na szczęście w 9 minut.
-Uf udało sie! - szczęśliwi wbieglismy na sale, a król już przemawiał.
- Wszyscy wojownicy przez 3 dni będą mieli ćwiczenia - rzekł król i zszedł ze sceny.
- Co? Ćwiczenia...
- Kris nie marudź. Będzie fajnie... O zobacz, rozpiska kto z kim bedzie ćwiczył.
- Ok. Chodźmy. - powiedziała Nati
Podeszliśmy i zrobiło mi sie nie dobrze...
-No chyba nie! Nie zamierzam ćwiczyć z ANIOŁAMI!
- Hej, spokojnie. Będzie dobrze. - Kris zaczął mnie uspokajać
- Oooo Clar widzę, że będziesz miała lekcje dyscypliny. - wszyscy wybuchli śmiechem
Kris będzie ćwiczył chłopaków walke na miecze...
Nati będzie miała warsztaty z magii leczenia
A ja? Będę ćwiczyła z aniołami? Co ja bede z nimi robić?
-Nieeee, ide zgłaszać "rekramacje"
A tak naprawdę chcialam powiedzieć " Super będę pracować z aniołami". Zawsze chciałam ich spotkać. Mieli takie piękne skrzydła. Białe jak śnieg, puszyste jak małe pisklaki. Zawsze chodzili w pięknych sukniach, takich zwiewnych. A my w czarnych ciężkich ubraniach. Byli piękni jak... ludzie. A my byliśmy jak potwory...
Nie mogę sie doczekać jutrzejszego treningu. Ciekawe co przyniesie jutro?

Koniec!

Pisalam na telefonie przepraszam za błędy!  

Jeśli sie podobało to pisać! 

Moge pisac dalej o ile bede miala czas

To samo sie tyczy Green Space. Będę dodawała rozdziały w niedziele lub środę jeśli będę miała napisany rozdział 

piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 1 Green Space

Przepraszam, ale nie wiem co dzisiaj napisac, więc wstawiam rozdział 1 mojej książki :3 mam nadzieje, że prolog się spodobał <3

Jeśli chcecie by w tej książce były jakieś wątki  bądź macie jakieś pomysły jak rozwinąc dalej ta historie to piszcie w komach i polecajcie innym :)







ROZDZIAŁ 1


Po wielu operacjach i 2 latach w szpitalu. Nie wiedziałam dokąd pójść. W szpitalu powiedzieli mi, że moi rodzice zginęli w wypadku, ja zostałam ciężko ranna i mam amnezje. 

Amnezja.

Nie pamiętam nic sprzed 14 lat. Ani rodziców. Ani imienia czy nawet nazwiska. Jedyne co pamiętam to parę szmaragdowych oczu, patrzących na mnie.
Gdy powiedziałam to lekarzom, zaczęli wymyślać jakieś teorie. Gdy zostałam potrącona zasnęłam na długo (to akurat była prawda spałam przez długie 3 dni) mówili że to mi się wszystko przyśniło, lecz nic przez te 3 dni mi się nie śniło. Nic. Pustka.
Gdy próbowałam sobie cos przypomnieć. Zaczynała mnie bolec głowa. Tak jakby ktoś założył mi blokadę na te 14 lat.

Gdy mnie wypuścili miałam 16 lat. Zaprowadzili mnie do domu opieki Pani Madelaine. Od wszystkich osób słyszałam „Och jak tam musi być przytulnie” „Zazdroszczę tym biednym dzieciom”
Najwyraźniej nikt nie wchodził do środka. Drewniane krzesła, żadnych ozdób. Nie można było posiadać żadnych technologii z XXI w. Co z tego że był rok 2056, technologia była na porządku dziennym a w moim obecnym domu NIC. Żadnych telewizorów, komórek, tabletów czy komputerów. Na szczęście były lampy, zmywarka i pralka. Krotko mówiąc był to sierociniec. Już od 3 lat mieszkam w tym lodowatym miejscu.

Byłam tam najstarsza. Obecnie miałam prawie 18 lat. Była jeszcze Anna miała 14 lat, Dawid który miał 13 lat, bliźniacy Filip i Fell mieli po 9 lat. Ubierali się podobnie i Zasze trzymali razem. Nie było ich jak rozróżnić. Gdy pani Madelaine wychodziła Fell siedziała wesoła, a Filip zawsze siedział cicho jak mysz pod miotła a gdy Madelaine wracała siedzieli razem i czytali książki, by nie dało się ich rozpoznać.

Ona nigdy się nami nie przejmowała wychodziła zawsze o 8.00 wracała o 14.00 z nadzieją ze zrobię obiad. Później znów wychodziła lecz wracała o 1.00 w nocy. W gruncie rzeczy była młoda, piękną kobietą, dlatego przebierała w mężczyznach jak w skarpetkach. Co tydzień miała nowego. Kiedyś wszyscy jej się skończą zacznie przebierać w kobietach? Sądzę, iż to by byo bardzo prawdopodobne, gdyż nawet panie czerwieniły się jak przechodziła. Nigdy nie wdziałam czegoś tak dziwnego. Po tych 2 latach dało się już przywyczaic.
-Neva! -  zawołała -  Wychodzę gdy wrócę obiad ma być już gotowy.
-Oczywiście, proszę pani. – odpowiedziałam grzecznie – O której pani wróci?
-Jak zwykle przed 14.00. Obiad ma być punktualnie!
-Oczywiście, proszę pani. – odpowiedziałam i odeszłam.


2 tygodnie później

Od 2 tygodni Madelaine nie wychodzi ze swojego pokoju. Przychodziły do niej codziennie listy, lecz ich nie otwierała. Zwolniła szofera który zawoził nas do szkoły i musieliśmy sami do niej chodzić, kupować  rzeczy na obiad i inne przybory szkolne. Do tego te listy. Listonosz przychodził w środy a listy do niej przychodziły w piątki. Nie otworzyła żadnego a gdy ja chciałam to zrobić to wrzeszczała na mnie że wtykam nos w nie swoje sprawy.
Nastała niedziela ostatni dzień wakacji. Właśnie miałam wychodzić, ale przyszedł KOLEJNY list. Tym razem to już się zdenerwowałam chcąc poszukać listonosza który wręcza te listy i powiedzieć mu, że ich nie chcemy. Nie było nikogo w rodzaju listonosze, emocje wzięły kres i zaczęłam się wydzierać:
-Gdzie jesteś? Nie chowaj się! Przestań nam przynosić nam te cholerne listy! Nie chcemy ich! Słyszysz? Nie chcemy ich, nie chcemy… - zamrugałam, nie wierząc w to co zobaczyła. Te piękne, błyszczące zielone oczy z dzieciństwa. Na nowo je pokochałam - …ich.
-Weź się opanuj kobieto! –ktoś krzyknął
-Przynosisz hańbę temu domowi – wykrzyknął drugi głos
Nagle szmaragdowe oczy znalazły się przy mnie i wtedy zdałam sobie z czegoś sprawę…. BYŁAM W PIŻAMIE!
-Spokojnie, spokojnie. – powiedział – Jestem tu nie musisz już przyrzec, będzie dobrze.
Dzięki jego słowom uspokoiłam się, gdy chciałam mu podzękowac już go nie było. Jedno mnie teraz zastanawiało skąd ja znam te oczy? Skąd on mnie zna skoro powiedział „Jestem tu nie musisz już przyrzec, będzie dobrze.” Mam tyle pytań, ale mam wrażenie że nigdy nie znajdę odpowiedzi.


Gdy wróciłam do środka, dzieci były już gotowe, wiec poleciałam na górę ubrałam się, uczesałam i umalowałam. I wyszliśmy. Było ciężko nosić wszystkie książki jak nie mieliśmy żadnego samochodu tylko siebie. Gdy wróciliśmy zaczęliśmy się pąkować do szkoły na następny dzień. Strasznie się tym stresowałam, gdyż zmieniałam szkołę. W poprzedniej szkole uznano mnie za świruskę, ponieważ ciągle widziałam te oczy, i co chwila zasypiałam na lekcjach. By pozbyć się stresu poszłam zrobić bardzo spóźniony obiad. Od skąd Madelaine siedzi w pokoju, nasze posiłki są dziwnie porozkładane godzinowo.




Mam nadzieje iż spodobał się  rozdział 1
Zapraszam na inne posty i mam nadzieje, że chodź trochę mnie wesprzecie w pisaniu bloga.

Jeśli chcecie bedę mogła pisac krótkie opowiadania. Piszcie w komach o czym chcecie żeby były :)

czwartek, 12 lutego 2015

Recenzja "Szklany tron" i " Korona w mroku" Sary J. Maas

Recencja        RECENZJA KSIĄŻEK „SZKLANY TRON” I „KORONA W MROKU”
                              
Seria Sarry J. Maas chwyciła mnie za serce.  Na początku czytalam ją z oporami, gdyż  to nie był gatunek który lubię,ale gdy się w końcu przełamałam to tak książka chwyciła mnie za serce, nie ukrywam iż poroniłam kilka łez i śmiełam się bardzo długo, aż mama czasami do lekarza  chciała chodzić.
Polecam zdecydowanie tę powieść iż pokaże, że wolność to nie znaczy tylko – chodzenie wśród 
ludzi, którzy ciebie nie rozpoznają, czy bieganie po łące zamiast pracować – wolność można osiągnąć poprzez spędzenie czasu ze swoim ukochanym, wtulając się w jego ramiona, bądź całować się zapominając o całym świecie.  Ta książka nie przypomina w żadnym razie romansu takiego jak są nam znane np.”Zmierzch” bądź „ Czerwień rubinu”.  Tutaj znajdziecie tajemnice jak i miłość. Pokaże wam co to również znaczy zaufanie do drugiego człowieka, jak  i co to tak zwana „godność”  bądź „honor”
Powiem jednogłośnie każdy znajdzie tu coś dla sebie.
Gdybym miała opisać  tą książkę w 3 słowach toNIEPRZEWIDYWALNA ; WZRUSZAJĄCA ; OKRUTNA
BOHATEROWIE : wszyscy bohaterowie, świetni, wręcz wybitni
FABUŁA: ogólnie, mogłoby być więcej scen walki lub mogły trwać dłużej
OPISYWANIE PRZEŻYĆ : na najwyższym poziomie, jak i sceny walki jak i sceny „erotyczne”







A tutaj Male co nieco o książkach:

1. SZKLANY  TRON

Celaena Sardothien odbywała ciężką karę za swoje przewinienia wystarczająco długo, by przyjąć propozycję, z której nie skorzystałby nawet szaleniec: jej dożywotnia niewolnicza praca w kopalni soli nie musi kończyć się dopiero z dniem jej śmierci, jeśli tylko dziewczyna zdecyduje się wziąć udział w turnieju o miano królewskiego zabójcy. To będzie walka na śmierć i życie, ale Celaenie nieobce są tajniki fachu zawodowego mordercy. Jeśli się jej powiedzie, po kilkuletniej służbie na królewskim dworze odzyska wolność. Jeśli nie – zginie z rąk któregoś z przeciwników: złodziei, zabójców i wojowników, najlepszych w całym królestwie. Szanse na pomyślne przejście wszystkich etapów turnieju są niewielkie, ale Celaena nie ma nic do stracenia.

Pod okiem wymagającego dowódcy straży rozpoczyna przygotowania do starcia z najgroźniejszymi osobnikami królestwa. Wkrótce jednak pojawiają się komplikacje: ginie jeden z uczestników turnieju, a niedługo potem podobny los spotyka innego rywala młodej zabójczyni.

Czy Celaena zdoła dowiedzieć się, kto stoi za tajemniczymi zabójstwami? Czasu jest coraz mniej, a dziewczyna musi mieć się na baczności – zabójca może obrać za kolejny cel właśnie ją. Śledztwo doprowadzi do odkryć, których nigdy by się ni espodziewała.


Tutaj link do filmiku na YT z opisem książki :https://www.youtube.com/watch?v=yLRmtBCdeDY





2. KORONA W MROKU
Po roku ciężkiej pracy w kopalni soli osiemnastoletnia Celaena Sardothien zdobywa pozycję królewskiej zabójczyni. Nie jest jednak lojalna względem tronu, choć ukrywa ten sekret nawet przed najbliższymi przyjaciółmi.

Nie jest jej łatwo utrzymać tę tajemnicę, zwłaszcza gdy król zleca jej zadanie, które może zniweczyć jej plany. Na domiar złego na horyzoncie majaczą groźne siły, które mogą zniszczyć cały świat i zmuszają Celaenę do dokonania wyboru. Względem kogo okaże się lojalna i dla kogo zechce walczyć?

Tutaj link do filmiku na YT z opisem książki : https://www.youtube.com/watch?v=CT8WN4I960E&spfreload=10




Mam nadzieje, że się podobało <3


Zapraszam na stronkę powyżej! :)

poniedziałek, 9 lutego 2015

Witam wszystkich!

Mam na imię Julia i mam (rocznikowo) 15 lat. Bede tutaj wstawiac w każdą niedziele po rozdziale z mojej ksiązki. Mam nadzieje, że wam  się spodoba :) Oprócz czytania interesuje się pop-kulturą japońską.
Daje wam tutaj przedsmak mojej krótkiej powieści :)


Ładna galaktyka nie? ^^
  Książka nazywa się GREEN SPACE









A tutaj już macie prolog!


PROLOG
-Mamo?- zapytałam się niepokojem w głosie-Mamo!
-Córeczko, gdzie jesteś?
-Mamo, pomóż mi. Gdzie jesteś? Mamo? Mamo? 
Krzyczałam, ciągle i ciągle lecz mnie nie słyszała lub nie mogła znaleźć. Po chwili usłyszałam kroki i zobaczyłam go. Te jego zielone oczy jak poranna trawa na której leżałaś nie chciałaś wstać. Nagle cos usłyszałam kolejny huk ale tym razem ktoś zbiegał jak opętany po schodach. Odwróciłam siei ujrzałam mamę. Pomyślałam „Odnalazła mnie, odnalazła mnie, odnalazła…” Odwróciłam się by spojrzeć jeszcze raz w te piękne szmaragdowe oczy, lecz ujrzałam tylko pustkę. W moim pokoju już nikogo nie było oprócz mnie i mamy.

-Wasza Wysokość, - gdy usłyszałam ten głos od razu się wzdrygnęłam i momentalnie zapomniałam i Nim – Portal czeka lecz niestety może przenieść tylko jedną osobę.
-Oczywiście, dziękuje.– odpowiedziała mechanicznie
Mama na mnie spojrzała z nadzieją w oczach. Lecz nagle zamieniła się w coś innego. Nie wiedziałam co to było, miałam w końcu tylko 14 lat. Nie znałam zewnętrznego świata.
-Kochanie – zwróciła się do mnie tym razem – wysyłamy cie na Ziemie. Pamiętaj razem z twoim tatą kochamy cie bardzo. Przetrwaj dla nas…
Pstryknęła palcami i świat poczerniał.


Przepraszam, wstawiam jeszcze raz ten post. Gdyż przez przypadek usunęłam :(